Punkt widzenia Charlie.
Obudziłam się koło szóstej nad ranem. Niestety, tak wychodzi, kiedy idzie się spać popołudniu a później nie wstajesz. Spojrzałam na siebie i zobaczyłam, że moja bluzka jest całkowicie podwinięta i widać było mój brzuch i kawałek stanika, bo Malik - zboczeniec, swoją wielką dłoń położył na moim ciele i podwinął ubranie. Popatrzyłam na niego - leżał na brzuchu z czego lewa ręka była na mnie, a prawą miał pod brodą. Delikatnie ściągnęłam jego rękę i położyłam ją na łóżku, a sama się z niego wyślizgnęłam.
Poprawiłam moją bluzkę i skierowałam się do mojej torby, w której znajdowały się rzeczy moje jak i zarówno mojej siostry. Wyciągnęłam z torby jeansowe rurki i białą koszulę. Z butów postawiłam na zielone szpilki. Wzięłam wszystko do łazienki na dole, gdzie spokojnie się przebrałam, bez żadnego hałasu. Z kosmetyczki wyciągnęłam potrzebne kosmetyki i lekko się pomalowałam, chociaż nie byłam zwolenniczką tego. Włosy spięłam w wysokiego kucyka i wyszłam z pomieszczenia.
Skierowałam się do kuchni, gdzie zrobiłam sobie kakao. Z ciepłą cieczą usiadłam na sofie i zaczęłam szukać pilota od telewizora. Po chwili znalazłam go - wciśniętego w sofę. Pod nosem się zaśmiałam i włączyłam TV.
Oglądałam jakieś wiadomości, a później przełączyłam na jakiś serial. Tak bardzo mnie wciągnął, że tak jakby zaczęłam komentować go.
Zaburczało mi w brzuchu, więc poszłam do kuchni i zrobiłam sobie dużą miskę płatków. Siadając ponownie w fotelu, posiliłam się i dalej oglądałam poprzedni serial.
Spojrzałam na zegarek w telefonie, który wskazywał godzinę ósmą. Nie przypuszczałam, że czas aż tak szybko mi zleci. Wyłączyłam telewizor, zaś włączyłam w kuchni radio, w którym leciało JLS - Beat Again. Zajrzałam do lodówki i wyciągnęłam z niej przeróżne produkty spożywcze. Nucąc pod nosem piosenkę zaczęłam robić śniadanie dla każdego z chłopaków.
Ustawiłam pięć dań na stole: dla Lou tosty i surówkę z marchewki, dla Harolda naleśniki z czekoladą i truskawkami, dla Daddy'ego parówki i tosty, dla głodomorka zrobiłam jajecznicę na bekonie, a dla mojego chłopaka specjalnie usmażyłam omlety. I tak nie miałam nic lepszego do roboty, więc postanowiłam się wykazać moimi kulinarnymi poczynaniami.
Koło dziewiątej jako pierwszy do kuchni zawitał Louis. Uścisnęłam go na powitanie, gdyż wczoraj nie zdążyłam się z nim zobaczyć. Kiedy zobaczył, co jest na stole, wskazałam na jego śniadanie, a on od razu ruszył i zajął miejsce przy stole.
Zaraz po nim do kuchni wpadli Niall z Liam'em. Z obydwoma się przywitałam, lecz z Paynem witałam się dłużej, gdyż Horan od razu zajął miejsce przy stole i zaczął pałaszować jajecznicę.
No i na ostatku do pomieszczenie wszedł nieprzytomny Harry, a zaraz zanim przyszedł radosny Zayn. Z Stylesem przyjaźnie się uściskałam, zaś Zayn złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Uśmiechnęłam się i usiadłam na blacie kuchennym.
-I jak wam smakuje? - zapytałam.
-Gotujesz świetnie. - uśmiechnął się Tomlinson.
-Musisz z nami zamieszkać, bo codziennie chyba będę wstawał z przyjemnością. - oznajmił z pełną buzią Niall.
-Dziewczyno, to jest przepyszne! - dodał Harry.
-Ja nie mam zdania. - powiedział Liam śmiejąc się.
-Cieszę się, że wam smakuje. - posłałam im szczery uśmiech.
-A ja taką ucztę będę miał codziennie. - za wiwatował Malik.
-Pomyślę nad tym. - wszyscy wybuchli śmiechem.
-O której idziemy dzisiaj do Alex? - wtrącił Harry.
-Idziemy? - zapytałam mierząc go wzrokiem.
-No też chciałbym ją odwiedzić.
-W ogóle dlaczego wczoraj wkręciłeś sanitariuszowi, że jesteś jej chłopakiem? - zapytałam, a chłopacy zabuczeli.
-No bo inaczej by mnie nie puścili.
-Od razu się przyznaj, że się w niej zabujałeś. - wtrącił Tomlinson.
-Weź się popukaj tu! - popukał mu w czoło.
-No weź, każdy widział, że między wami iskrzy. - wtrącił Niall.
-Daj spokój Niall. - powiedział Liam.
-Ey! Może wszyscy do niej pójdziemy? - zmienił temat Zayn, za co byłam mu bardzo wdzięczna.
-Okey! - wszyscy razem powiedzieli.
Włożyłam brudne naczynia do zmywarki i skierowałam się na górę. Rozejrzałam się po korytarzu i postanowiłam wszystkich pobudzić do szybszego działania.
-Za pół godziny wszyscy są ubrani, umyci i czekają na dole! - wrzasnęłam.
-Dobrze, ale słychać cię na końcu ulicy. - zza drzwi wychyliła się głowa Lou.
Zaśmiałam się i weszłam do mojej tymczasowej sypialni. Postanowiłam przebrać się, gdyż ubrudziłam sobie trochę bluzkę od różnych składników, które włożyłam do śniadania. Zdjęłam koszulę od razu do pralki. Zdjęłam moje szpilki i łaziłam w samych spodniach i staniku po pomieszczeniu. Z walizki wyciągnęłam mój strój, który składał się z czarnych spodni i neonowej koszuli. Z dna wyciągnęłam moją drugą parę butów na obcasie. Pomalowałam się od nowa i przy okazji poprawiłam kitkę. Wzięłam torebkę i skierowałam się na dół. Zobaczyłam siedzącego Malika, więc od razu usiadłam na jego kolanach i cmoknęłam jego szyję.
-Jedziemy? - zapytał.
-No musimy poczekać za tymi tępakami. - zaśmiałam się.
-Chodź, zajmiemy sobie miejsca w busie. - pociągnął mnie za rękę.
Bocznymi drzwiami weszliśmy do garażu, gdzie wsiedliśmy do auta. Usiedliśmy na samym tyle, gdzie mieliśmy całe siedzenia dla siebie. Wtuliłam się w jego tors i wdychałam zapach jego perfum.
Nasze ciche chwile przerwała reszta ekipy, która z krzykiem wsiadła do auta. Zapięliśmy pasy i powoli wyjechaliśmy z garażu. Wiedziałam, że Louis jet ostrożnym kierowcą, ale żeby aż tak? No bez przesady.
Z punktu widzenia Alex.
Obudziłam się akurat na obchód. Po obchodzie mi się nudziło, bo Jack wstawał.
- Ej geju czarodzieju wstawaj! - powiedziałam i zaczęłam w niego rzucać różnymi rzeczami.
- No już wstaję no! - powiedział i usiadł na wyrku. - Co dziś będziemy robić?
- W sumie to sama nie wiem.
- Ogarniemy jakiś film? Mam przy sobie laptopa i płyty.
- Spoko, to co oglądamy?
- Może jakąś komedie? mam tego dość sporo.
- Jestem za. Wbijaj do mnie z laptopem na wyrko i oglądamy.
Łóżka były dosyć duże, a ja ze złamaną nogą raczej nie mogłam iść do niego. Posunęłam się, on usiadł koło mnie i zaczęliśmy oglądać. Na początku była nudna, ale później śmialiśmy się jak pojebani. Pod koniec filmu do sali przyszli Louis, Charlie, Zayn, Niall, Danielle, Liam i Harry. Siostra rzuciła się na mnie jakby przez pięć lat mnie nie widziała przez co najmniej sześć lat. Przywitałam się z każdym po kolei. Później im przedstawiłam Jacka.
- W końcu mnie odwiedziliście! - powiedziałam.
- No nareszcie, tak jakoś nudno bez ciebie. - powiedział Loczek. - a tobie się tu nie nudzi?
- Jack zawsze coś wymyśli więc ja nie muszę się wysilać. Po z tym też poznałam tu trochę wiary.
- No to fajnie...wiadomo kiedy wyjdziesz?
- Jeszcze nie.
- Hahahah, a ja wychodzę już jutro! - znowu wtrącił Jack.
- No ej i zostawisz mnie tu samą ?!
- Tak, bo jestem podłym człowiekiem.
- Aż za bardzo! - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
Zauważyłam że Harry zmierzył go zabójczym spojrzeniem. Rozbawiło mnie to.
- A co z Tiffany? czemu jej tu nie ma?
- To przez nią tu trafiłaś... - powiedziała Danielle
- Jak to?
- No niestety. Ale na szczęście żyjesz . - powiedziała Charlie
- No tak.
Siedzieli tak jeszcze trochę i cały czas gadaliśmy. Najzabawniesze dla mnie było to że Styles cały czas tak patrzył się na Jacka jakby chciał go zamordować. Poszli sobie po dwóch godzinach.
- Ej...- zaczął Jack.
- Co?
- Bo ja się boję tego Harrego...
Wybuchnęłam śmiechem i od razu zaczęła mnie boleć głowa.
- No tak tak groźnie się na mnie gapił i w ogóle.
- Nie bój się nie zgwałci cię, prędzej ty go! - powiedziałam i się zaśmialiśmy.
- Ej a to oni czasem nie są One Direction?
- Tak to oni.
- Nathalie jest ich fanką.
- A co z Jackie i Louise?
- Jackie ma na nich wyjebane, a Louise lubi ich kilka piosenek.
- Aha...
- Dokańczamy oglądanie filmu?
- Pewnie.
Obudziłam się akurat na obchód. Po obchodzie mi się nudziło, bo Jack wstawał.
- Ej geju czarodzieju wstawaj! - powiedziałam i zaczęłam w niego rzucać różnymi rzeczami.
- No już wstaję no! - powiedział i usiadł na wyrku. - Co dziś będziemy robić?
- W sumie to sama nie wiem.
- Ogarniemy jakiś film? Mam przy sobie laptopa i płyty.
- Spoko, to co oglądamy?
- Może jakąś komedie? mam tego dość sporo.
- Jestem za. Wbijaj do mnie z laptopem na wyrko i oglądamy.
Łóżka były dosyć duże, a ja ze złamaną nogą raczej nie mogłam iść do niego. Posunęłam się, on usiadł koło mnie i zaczęliśmy oglądać. Na początku była nudna, ale później śmialiśmy się jak pojebani. Pod koniec filmu do sali przyszli Louis, Charlie, Zayn, Niall, Danielle, Liam i Harry. Siostra rzuciła się na mnie jakby przez pięć lat mnie nie widziała przez co najmniej sześć lat. Przywitałam się z każdym po kolei. Później im przedstawiłam Jacka.
- W końcu mnie odwiedziliście! - powiedziałam.
- No nareszcie, tak jakoś nudno bez ciebie. - powiedział Loczek. - a tobie się tu nie nudzi?
- Jack zawsze coś wymyśli więc ja nie muszę się wysilać. Po z tym też poznałam tu trochę wiary.
- No to fajnie...wiadomo kiedy wyjdziesz?
- Jeszcze nie.
- Hahahah, a ja wychodzę już jutro! - znowu wtrącił Jack.
- No ej i zostawisz mnie tu samą ?!
- Tak, bo jestem podłym człowiekiem.
- Aż za bardzo! - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
Zauważyłam że Harry zmierzył go zabójczym spojrzeniem. Rozbawiło mnie to.
- A co z Tiffany? czemu jej tu nie ma?
- To przez nią tu trafiłaś... - powiedziała Danielle
- Jak to?
- No niestety. Ale na szczęście żyjesz . - powiedziała Charlie
- No tak.
Siedzieli tak jeszcze trochę i cały czas gadaliśmy. Najzabawniesze dla mnie było to że Styles cały czas tak patrzył się na Jacka jakby chciał go zamordować. Poszli sobie po dwóch godzinach.
- Ej...- zaczął Jack.
- Co?
- Bo ja się boję tego Harrego...
Wybuchnęłam śmiechem i od razu zaczęła mnie boleć głowa.
- No tak tak groźnie się na mnie gapił i w ogóle.
- Nie bój się nie zgwałci cię, prędzej ty go! - powiedziałam i się zaśmialiśmy.
- Ej a to oni czasem nie są One Direction?
- Tak to oni.
- Nathalie jest ich fanką.
- A co z Jackie i Louise?
- Jackie ma na nich wyjebane, a Louise lubi ich kilka piosenek.
- Aha...
- Dokańczamy oglądanie filmu?
- Pewnie.
No na jednym filmie się nie skończyło. Obejrzeliśmy z sześć filmów. Po tym byłam już w ogóle przymulona. Nigdy nie lubiłam szpitali.
- Ja idę spać dobranoc! - powiedział Jack i się położył.
Mi też nie zostało nic innego jak zasnąć, albo chociaż bez celu pogapić się w okno. Jednak zdecydowałam się na to pierwsze. Po kilku minutach już spałam.
- Ja idę spać dobranoc! - powiedział Jack i się położył.
Mi też nie zostało nic innego jak zasnąć, albo chociaż bez celu pogapić się w okno. Jednak zdecydowałam się na to pierwsze. Po kilku minutach już spałam.
Aaa ja chce kolejny *O* <3 :3
OdpowiedzUsuń' Ej geju czarodzieju wstawaj! ' to było piękne :3