Perspektywa Charlie.
Kiedy wracaliśmy ze szpitala od Alex, wstąpiliśmy jeszcze do mojego domu. Musiałam zabrać ze sobą jeszcze parę innych ciuszków i bieliznę, gdyż widocznie Zayn'owi nie śpieszyło się, żeby mnie odstawić do domu.
Będąc już w domu udałam się pod prysznic. Przebrałam się w piżdżamę, składającą się z niebieskich majtek i koszulki. Z mokrymi włosami weszłam do pokoju Malika i postanowiłam pomalować sobie paznokcie. Usiadłam na wielkim łóżku i z kosmetyczki wyjęłam neonowy lakier. Neonowym zielonym pomalowałam sobie paznokcie u rąk i stóp.
Dawno nie korzystałam z komputera, więc postanowiłam, że odwiedzę portale typu facebook czy twitter. Po zalogowaniu się na twitter'a sprawdziłam, że mam bardzo dużo followers.
- Pół miliona? No nieźle... - powiedziałam sama do siebie.
Okazało się, iż każdy z chłopców mnie follow, więc się nie zdziwiłam, a po za tym jestem dziewczyną Malika i na pewno już ktoś o tym wie. Później byłam zmuszona na podziwianie moich zdjęć z Malikiem lub kimkolwiek dodanych przez Horana, Tomlinona, Stylesa i Payne, z resztą również jak i samego pana Zayn'a.
Zamknęłam laptopa z wielkim uśmiechem na twarzy i poszłam do łazienki. Zmyłam z twarzy resztki makijażu i zeszłam na dół. Zobaczyłam jak chłopacy grają sobie w Fifa 12. Nie chciałam im przeszkadzać, więc cichaczem weszłam do kuchni i zabrałam stamtąd wodę oraz jakieś żelki. Jednak postanowiłam sobie jeszcze zrobić kakao.
Kiedy z wodą, kubkiem z kakaem i żelkami chciałam wyjść z kuchni, poczułam na sobie pięć par ślepków. Zaśmiałam się w duchu. Po chwili już wiedziałam, dlaczego wszystkie pary oczu domowników są skierowane na mnie - otóż byłam w majtkach i koszulce, pod którą nie miałam stanika i na dodatek krople wody spływające z moich włosów na moją koszulkę sprawiały, iż była mokra.
Zabierając wszystkie potrzebne rzeczy odwróciłam się i w tym momencie zobaczyłam wszystkich chłopaków patrzących na mnie niczym głody lew na antylopę. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem i przy okazji oblałam sobie rękę kakaem.
-Aua! - wrzasnęłam machając ręką.
Od razu przy mnie znalazł się Zayn, który wsadził moją rękę do kranu pod zimną wodę. Śmiałam się nadal, mimo że odczuwałam pieczenie na ręce, które spowodowane było wylaniem na siebie wrzątku. Ale cóż! Takie są uroki mieszkania z piątką facetów pod jednym dachem.
-No i z czego to się tak ryjesz? - zapytał Niall lekko podirytowany.
-No z was dekle!
-A co niby w nas jest zabawnego? - dociekliwie zapytał Hazza.
-Wiesz, to nie ja patrzę się na wasz tyłek lub ... no wiecie o co mi chodzi. - parsknęłam śmiechem sama z siebie.
-Ey! Ona jest moja. - Zayn objął mnie.
-Wiemy szefie! - zasalutował Louis.
Z wodą i żelkami ponownie udałam się do sypialni, a zaraz za mną Zayn. Usiadłam na łóżku i przegryzałam żelki popijając je wodą.
-Skąd wzięłaś te żelki? - zapytał Malik kładąc się na łóżku.
-No z szafki.
-Której?! - oczy mu wyszły z orbit.
-No nad lodówką.
-Masz ... - nie dokończył, bo przerwał mu krzyk Niall'a.
-Gdzie są do cholery moje żelki?! - wydarł się na cały dom.
-Ups... - parsknęłam śmiechem i dalej jadłam.
-On zaraz tu przyjdzie. - zaśmiał się Malik.
-No i? - spojrzałam mu w oczy.
Włożyłam sobie żelka do ust i zbliżyłam się do ust mojego chłopaka. Załapał o co mi chodzi, więc od razu przygryzł żelka i złączyliśmy nasze wargi w namiętnym pocałunku.
Przerwaliśmy, bo usłyszałam kroki dochodzące z korytarza. Wrzuciłam żelki do szafki i popijałam wodę. Nagle do naszej sypialni wparował zły Horan...
-Gdzie są moje żelki?! - zapytał patrząc mi w oczy.
-Czemu patrzysz na mnie?
-Bo ty je wzięłaś...
-Niby dlaczego masz takie podejrzenia?
-Bo stałaś z nimi w kuchni.
-No dobra, odkupię ci je...
-Tak się z nim nie dogadasz... - wtrącił Malik.
-Okey. - uśmiechnął się i wyszedł.
Zaśmialiśmy się, po czym wygodnie się położyliśmy na łóżku i przykryliśmy kołdrą. Odwróciłam się plecami do chłopaka, po czym zasnęłam.
Obudziłam się koło jedenastej. Zayn już nie spał, bo pewnie siedział na dole. Założyłam na siebie coś luźniejszego niż wczoraj - podarte rurki, szarą bluzę, jeansową kamizelkę, a na nogi czarne Vansy. W łazience wyprostowałam włosy, po czym założyłam na głowę ciemną czapkę.
Spakowałam do torby parę ciuchów dla Alex, jakieś kosmetyki i notebook'a. Zbiegłam później na dół i zobaczyłam chłopaków śpiących na kanapie. Zrobiłam śniadanie, a później rzuciłam się na nich w efekcie budząc ich.
Zjedliśmy, ja posprzątałam, a oni poszli się ubrać, za wyjątkiem Stylesa, który był już uczesany, umyty, a przede wszystkim ubrany.
-Co ty tak wczoraj piorunowałeś wzrokiem tego całego Jacka? - zapytałam wycierając ręce.
-Że ja? - zdziwił się.
-Nie, ja.
-Jakiś podejrzany mi się wydaje...
-Aha, po prostu jesteś zazdrosny. - wytknęłam na niego język.
-Nie jestem! - zaprzeczył.
-Jesteś!
-Nie!
-Nie jesteś! - zmieniłam kolejność.
-Jestem! - powiedział - FUCK...
-Ze mną nie wygrasz skarbie. - pocałowałam go w policzek i poklepałam po ramieniu.
-Do kogo mówisz skarbie? - zapytał Malik ciągnąc mnie za rękę do samochodu.
-Takie tam, sprzeczki z Haroldem. - puściłam do Harr'ego oczko.
-Okey, nie wnikam. - zaśmialiśmy się i pojechaliśmy do szpitala, do mojej siostry.
- No ej, zostawiasz mnie? - powiedziałam i zrobiłam smutną minkę.
- No niestety...dasz mi swój numer telefonu? spotkamy się kiedyś.
- ee...no nie mam telefonu...
- jak to?
- wkurwiłam się i roztrzaskałam go o chodnik.
- Oj to ja wolę cię nie denerwować.
- tak.
W tym momencie przyszli Mike, Jackie, Louise, Nathalie weszli do pokoju.
- Siemaaaasz! - powiedzieli zgodnie.
- Siemka, siemka. - powiedziałam.
- I co tam? - spytała Nathalie.
- Dupa, bo Jack mnie chamsko samą zostawia! - powiedziałam.
- No ale będę cię odwiedzać! - wtrącił Jack.
- A my razem z nim! - do powiedział Mike.
- To się tym jaram!
- No dobra, a teraz porwiemy ci Jacka. Do zobaczenia! - powiedziała Louise i poszli.
Minęli się z Charlie i chłopakami. Harry oczywiście zabijał wzrokiem mojego kolegę z sali i po raz kolejny mnie to rozbawiło.
- Cześć siostra! - powiedziała Charlie i mnie uściskała. Później to samo zrobili chłopacy.
- I jak się czujesz? - spytał Harry.
- Niby dobrze niby źle dzisiaj tak mi jakoś słabo.
- Może pójdę po lekarza?
- Nie trzeba niedługo obchód.
- No to dobrze...
Caroline przywiozła mi kilka rzeczy. Tak spędziliśmy calutki dzień na gadaniu i w ogóle. Cały czas czułam na sobie wzrok Stylesa, i trochę mnie to krępowało. Po kilku godzinach tak jakoś sobie poszli. A ja przymulona szperałam po internecie.
_________________________________
skorka że takie jakoś dzikie są te rozdziały i wgl, ale po prostu muszę sobie ogarnąć kilka rzeczy....-Alex
Z punktu widzenia Alex
Obudziłam się i zobaczyłam pakującego się Jacka.- No ej, zostawiasz mnie? - powiedziałam i zrobiłam smutną minkę.
- No niestety...dasz mi swój numer telefonu? spotkamy się kiedyś.
- ee...no nie mam telefonu...
- jak to?
- wkurwiłam się i roztrzaskałam go o chodnik.
- Oj to ja wolę cię nie denerwować.
- tak.
W tym momencie przyszli Mike, Jackie, Louise, Nathalie weszli do pokoju.
- Siemaaaasz! - powiedzieli zgodnie.
- Siemka, siemka. - powiedziałam.
- I co tam? - spytała Nathalie.
- Dupa, bo Jack mnie chamsko samą zostawia! - powiedziałam.
- No ale będę cię odwiedzać! - wtrącił Jack.
- A my razem z nim! - do powiedział Mike.
- To się tym jaram!
- No dobra, a teraz porwiemy ci Jacka. Do zobaczenia! - powiedziała Louise i poszli.
Minęli się z Charlie i chłopakami. Harry oczywiście zabijał wzrokiem mojego kolegę z sali i po raz kolejny mnie to rozbawiło.
- Cześć siostra! - powiedziała Charlie i mnie uściskała. Później to samo zrobili chłopacy.
- I jak się czujesz? - spytał Harry.
- Niby dobrze niby źle dzisiaj tak mi jakoś słabo.
- Może pójdę po lekarza?
- Nie trzeba niedługo obchód.
- No to dobrze...
Caroline przywiozła mi kilka rzeczy. Tak spędziliśmy calutki dzień na gadaniu i w ogóle. Cały czas czułam na sobie wzrok Stylesa, i trochę mnie to krępowało. Po kilku godzinach tak jakoś sobie poszli. A ja przymulona szperałam po internecie.
_________________________________
skorka że takie jakoś dzikie są te rozdziały i wgl, ale po prostu muszę sobie ogarnąć kilka rzeczy....-Alex
Rozdział bardzo dobry.
OdpowiedzUsuńChociaż mam zastrzeżenia do części Charlie ponieważ na samym początku powtórzyłaś 3 razy wyraz dom, a potem Charlie zrobiła sobie kakao ale do pokoju poszła z wodą... wtf? Co to całe to kakao wylała? Mało prawdopodobne przecież Charlie to nie Zuza. ;D
hahahah dzięki ! XD
UsuńJa nie wylewam całego kakałka, co najwyżej pół... herbaty. Bo kakałko to ja w drodze wypijam XD
A co do rozdziału, to kiedy kolejny?
Uwielbiam twojego bloga, czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńhttp://szanuj-to-co-masz-bo-to-stracisz.blogspot.com