czwartek, 30 sierpnia 2012

Rozdział 9

                                                                       Z punktu widzenia Alex.
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Byłam podłączona do kroplówki. 
- W końcu się obudziłaś. - usłyszałam, męski, nie znany mi głos. 
Spojrzałam na niego. Miał długie, czarne włosy, niebieskie oczy.
- Kim jesteś?
- Jestem Jack Hulick, a ty?
- Ja Alexandra Sparks. Ale mów mi Alex.
- Spoko. Z jakiego powodu tu trafiłaś?
- W sumie to sama nie wiem. A ty?
- Wypadek na motorze...już trzeci w tym roku. - powiedział i się zaśmiał.
- A ty nadal jeździsz?
- A co mi tam, jeszcze żyję. Nie będzie ci przeszkadzało że zaraz przyjdą moi znajomi?
- Nie będzie.
- No to spoko.
Uśmiechnęłam się tylko do niego. Zastanawiało mnie gdzie jest Charlie i reszta...Z rozmyśleń wyrwał mnie lekarz.
- A więc, jak się czujesz panno Sparks?
- Nie za dobrze.
- Dawno się obudziłaś?
- Jakieś dziesięć minut temu. - wtrącił Jack.
- Przez jakiś czas będziesz na obserwacji. Gdyby twój stan się pogorszył będzie trzeba prze prowadzić operację.
- Ale że jaką operację?
- Spokojnie nic poważnego.
- Była tu dzisiaj Caroline Sparks?
- Była, był ty też Harry Styles, chcieli zostać, ale kazałem iść do domu odpocząć wyglądali na bardzo zdenerwowanych. Jutro przyjdą.
-Aha...
- No dobrze ja już pójdę. - powiedział i wyszedł z sali. Jakieś kilka sekund później do sali przyszli znajomi Jacka. 
- Siemanko! - powiedziały trzy dziewczyny siadając na krzesłach.
- Cześć kochanie! - powiedział jakiś chłopak i pocałował go w usta.
-Czyli mam kolegę geja...fajnie. - pomyślałam sobie. Zawsze chciałam mieć przyjaciela geja.
- Ooo widzę że masz nową koleżankę! - powiedziała dziewczyna z mocno niebieskimi, długimi włosami i jednym okiem błękitnym, a drugim białym. - Jestem Louise Ella Davies. Ale mów mi po prostu Louise.
- Ja jestem Jackie Cath Evans. - powiedziała dziewczyna z ognisto czerwonymi też długimi włosami. Miała błękitne oczy. - nazywaj mnie jak chcesz.
- A ja jestem Mike Hanson. Miło mi. - powiedział blondyn z zielonymi oczami.
- Ja jestem Nathalie Lucy Marshall. - powiedziała dziewczyna z zielonymi oczami i czarnymi włosami.
- Ja jestem, Alexandra Sparks, mówcie mi po prostu Alex.
- Czemu trafiłaś do szpitala? - Spytał Mike.
- W sumie to ja sama nie wiem.
- Skąd jesteś? - spytał tym razem Jack.
- Razem z siostrą mieszkam w Londynie.
- My też mieszkamy w Londynie! - powiedziała Jackie. - i że my się jeszcze nie poznałyśmy wcześniej.
- Ale poznałyśmy się teraz.
- Musimy się kiedyś spotkać. - za proponowała Louise.
- Jak tylko wyzdrowieję. - powiedziałam i się zaśmiałam.
Siedzieli jeszcze dobre trzy godziny. Kiedy sobie poszli postanowiłam się przespać.
Punkt widzenia Charlie
Od razu zabrali Alex do jakiejś salki. Usiadłam na krześle i zaczęłam wyczekiwać na jakikolwiek znak ze strony lekarza. Nerwowo przeczesywałam moje rude włosy, które aktualnie były rozpuszczone. Miejsce obok mnie zajął Harry i mocno mnie do siebie przytulił. Wtuliłam się w jego tors i zaczęłam po cichu szlochać. Głaskał mnie po głowie i ramionach. Również go objęłam.
-Nie płacz, ona wyjdzie z tego. - oddalił mnie od siebie i otarł moje łzy - Przyniosę ci melisę, chcesz?
-Poproszę. 
Wstał i poszedł kupić herbatę, o której wcześniej była mowa. Teraz zamiast przeczesywać włosy, zaczęłam tupać nogą w podłogę. 
Po chwili Styles wrócił z kubkiem ciepłej herbaty. Usiadł obok mnie i objął mnie. Zaczęłam brać po łyku ciepłej cieczy.
Po wypiciu około połowy herbaty, czułam się lekko uspokojona. Nagle zaczęła rozbrzmiewać piosenka Look After You w wykonaniu Louisa, którą nagrałam sobie, gdy byliśmy na biwaku. Wyciągnęłam telefon i na wyświetlaczu ukazał mi się napis : Zayn ♥
-Halo? - odebrałam.
-No hej słońce, jak z Alex?
-Nie wiem, nic nam nie mówią, odkąd tu jesteśmy.
-Przyjadę do ciebie i przywiozę twoje rzeczy.
-Nie musisz.
-Już jadę.
Rozłączył się. Mimowolnie się uśmiechnęłam i wróciłam do picia herbaty. Oddałam kubek Harremu, który zaś on odniósł pielęgniarkom.
Po półtorej-godzinnym na korytarzu zobaczyłam Zayna. Zerwałam się z krzesła i wleciałam w jego objęcia. Nie chciałam go puścić. Przytulając się, Zayn usiadł na krześle, a ja jemu na kolanach. Schowałam twarz w jego szyi i napawałam się zapachem jego perfum. Zamknęłam oczy, a Zayn zaczął kołysać kolanami. Bezwładnie opadłam i zasnęłam.
Obudziłam się i zobaczyłam, że Zayn również zdążył zasnąć. Opierał się o moją głowę, więc jak się podniosłam, on automatycznie się zerwał.
-Hej. - cmoknęłam go w usta.
-Jak się spało? - zapytał przeciągając się.
-Niewygodnie, lecz miło. - zaśmiałam się.
Zauważyłam wychodzącego lekarza. Od razu wstałam i podeszłam do niego i zaczęłam się wypytywać o stan zdrowia mojej siostry.
-Spokojnie, wszystko mamy pod kontrolą. Ma złamaną nogę i wstrząs mózgu. Na najbliższe dni zostanie na obserwacji, a teraz może pani jechać spokojnie do domu i wypocząć, a jutro przyjedzie pani i przywiezie przy okazji siostrze potrzebne rzeczy.
-Dziękuję. - lekarz odszedł.
-No to teraz jedziemy do ciebie. - powiedział Zayn obejmując mnie w pasie.
-Gdzie jest Harry? - zdziwiłam się, bo go nie było.
-Pojechał do domu, jak zasnęłaś, chodź już.
-Po co?
-Wprowadzisz się na jakiś czas do mnie, do póki Alex nie wyzdrowieje.
-Weź! Nie chcę się narzucać.
-Już weź nic nie gadaj, bo bredzisz.
Wyszliśmy ze szpitala i pojechaliśmy do mojego domu. Zayn sam zaczął pakować moje rzeczy do torby, po czym wyszedł cały szczęśliwy i pojechaliśmy do niego.
-Jestem! - krzyknął Zayn.
Zamknął drzwi i skierował się na górę z moją torbą. Usiadłam na sofie i w kuchni zobaczyłam jedzącego Nialler'a. Uśmiechnęłam się.
-Cześć Niall. - powiedziałam i spoglądałam na niego.
-Charlie! - zostawił jedzenie i podbiegł do mnie.
Tuliliśmy się z dobre dwie minuty. W końcu Zayn zszedł na dół i zmierzył blondyna wzrokiem po czym zaczął się śmiać.
-Mam być zazdrosny? - zaśmiał się mulat.
Pociągnęłam go za rękę do sypialni, a tam położyliśmy się spać.

Rozdział 8

                                                                         Z punktu widzenia Alex
Obudził mnie Zeus. Lizał mnie po twarzy jak poszalały. Ja chcąc nie chcąc musiałam z nim wyjść. W pidżamie poszłam z psem do lasu. Dość dziwnie to wyglądało, ale zbytnio się tym nie przejmowałam. Łaziłam tam po tym lesie z dobrą godzinę. Kiedy wróciłam wszyscy już siedzieli na dworze. Zauważyłam jakąś blondynę, która co pięć sekund całowała Harrego. To pewnie była ta Tiffany.
- Cześć wszystkim. - powiedziałam.
Wszyscy na mnie spojrzeli ze zdziwieniem.
- Zeus mnie wyciągnął na wczesny spacer. - zaśmiałam się i poszłam się przebrać. Kiedy wróciłam usiadłam obok mojej siostry i Danielle.
- Cześć jestem Tiffany! - powiedziała podchodząc do mnie.
- Cześć.
- Twój pies?
- No.
Schyliła się by go pogłaskać, a on od razu zaczął szczekać. Zawsze tak robił gdy kogoś nie lubił.
- No cóż nie jesteś w jego guście. Nie polubił cię. - Charlie powiedziała ze śmiechem i pogłaskała Zeusa.
Oburzona blondi zniknęła nam z oczu z jakimś chłopakiem.
- Kim jest ten chłopak? - spytałam.
- Jakiś tam jej przyjaciel. - odpowiedziała Danielle.
- Ciekawe...a gdzie chłopacy?
- Pojechali po jedzenie bo zabrakło, wrócą wieczorem.
- I że my mamy się tym plastikiem zajmować?
- Nie, na szczęście! - odpowiedziała moja siostra.
- Przecież jakby zmyła tą swoją tapetę z ryja to by schudła z pięć kilo!
Przez jakiś czas obgadywałyśmy ją jeszcze, ale później zaczęłyśmy gadać o czymś godnym uwagi.
- Idziemy popływać? - zaproponowała Charlie.
- Może na chłopaków poczekamy? - powiedziała Danielle.
- Dobra.
Później poszłyśmy się przejść. Szłyśmy brzegiem jeziora śmiejąc się cały czas. Zobaczyłyśmy jakiś namiot. Usłyszałam tam Tiffany i jakiegoś chłopaka w dość dziwnej sytuacji.
- O ja pierdole...- powiedziałam.
- Ona jest jakaś nienormalna! - powiedziała Charlie.
- Przecież ona zdradza Harrego! - prawie się wydarłam. Ale chyba musieli to usłyszeć, bo natychmiast przestali.
- Ej, Alex spokojnie. - uspokajała mnie Danielle.
W tym momencie ta Tiffany wyszła z namiotu. Niedokładnie zapięta koszula tego chłopaka, cały makijaż rozmazany i te jej blond kudły rozczochrane. Po samym wyglądzie było widać ze ją przeleciał.
- Słyszałyście to wszystko? - spytała zawieszając swój wzrok na mnie.
- Trudno nie było usłyszeć. - odpowiedziałam.
- Nie mówcie nic Harremu...- powiedziała proszącym głosem.
- Dlaczego mam mu nie powiedzieć co jego niunia wyprawia gdy go nie ma ?!
- Jak powiesz to pożałujesz!
- No co mi zrobisz?! uderzysz mnie?
- A żebyś wiedziała!
- Uważaj po ci zaraz tipsy odlecą!
Powiedziałam i poszłam. Charlie i Danielle się mi przyglądały ze zdziwieniem. Wróciłyśmy do namiotów, a chłopacy już wrócili.
- Siemanko dziewczyny! - powiedział Louis.
- Co robiłyście ciekawego? - spytał Malik całując moją siostrę.
- Ciekawego to nic...- odpowiedziała odwzajemniając pocałunek.
W tym samym czasie wróciła Tiffany. Nadal byłam na nią zła. Spojrzała na mnie, a ja posłałam jej wrogie spojrzenie.
- Harry jest coś co powinieneś wiedzieć...- powiedziałam.
- Co się dzieje? - spytał.
- Byłam dzisiaj z Dan i Caroline na spacerze i ...
- Och Harry skarbie jak ja się za tobą stęskniłam! - krzyknęła blondyna i go pocałowała. Wiedziałam że dalsze gadanie nic nie da. Poszłam do namiotu. Zaczęłam oglądać zdjęcia w aparacie. Kiedy natknęłam się na zdjęcie śpiącego Harrego i Zeusa miałam Ochotę wykrzyczeć mu to wszystko co do niego czuję, ale wiedziałam że nie mogę. Nagle ktoś wsunął jakąś karteczkę do namiotu.
Przyjdź na pomost, chcę pogadać. -Harry xx.
Wyszłam z namiotu i poszłam w umówione miejsce.
Punkt widzenia Charlie
Zauważyłam, że Alex wychodzi z namiotu. Podeszłam do niej i ją przytuliłam, od tak. Kiedy oderwałyśmy się od siebie, siostra miała jakąś zmieszaną minę.
-Co jest? - zapytałam.
-Idę na pomost, bo Harry coś ode mnie chciał.
-Okey, uważaj na siebie.
Pobiegła w stronę mostku, a ja podeszłam do Niallerka i przytuliłam się do jego pleców. Moje dłonie spoczywały na jego brzuchu, więc zaczął je głaskać. Niall stał się moim przyjacielem, więc nie widziałam w tym nic dziwnego. 
-Co tam? - zapytał puszczając mnie i siadając na krześle.
-Nic...Gdzie Zayn, Louis, Liam i Danielle?
-Liam i Danielle na spacerze, a Louis z Zayn'em po drewno poleźli, zaraz przyjdą.
-Okey...To chodź mi wyciągniemy żarcie. - posłałam mu promienny uśmiech.
-No już. - pociągnęłam go za rękę.
Zabraliśmy się za wypakowywanie żarcia i ustawialiśmy je przy miejscu ogniska. Po chwili przyszedł Malik z Tomlinsonem. Na samym wstępie zaczęłam okazywać czułości wraz z tym pierwszym. Złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy w stronę brzegu jeziora. 
Po chwili wylegiwania się zauważyłam jakiegoś chłopaka, który idzie brzegiem i rzuca kamyki do wody. Burza loków - nie kto inny jak Harry.
-Zaraz przyjdę. - oznajmiłam i podniosłam się z brzucha Malika.
-Gdzie idziesz?
-Na chwilę do Harr'ego.
Podbiegłam do niego. Troszkę zdziwił się chyba na mój widok, bo minę miał dość zabawną. Od razu zaczęłam z nim rozmowę.
-Jak z Alex? 
-Ale w jakim sensie?
-No co chciałeś dzisiaj od niej?
-No nic.
-No jak to? Spotkaliście się dzisiaj na pomoście przecież.
-Nie spotkaliśmy się...
-Jak to?
-No bo się nie umawialiśmy!
-Czekaj...Skoro nie ty, to... - zacięłam się i wszystko zaczęło mi się układać - Boże...
-Co jest?
-Szybko na pomost!
-O co chodzi?
-No biegiem! Zayn! Biegnij na pomost! - wydarłam się.
Zaczęłam biec po tym piasku i przy okazji podniosłam Zayn'a z ziemi. Razem szybko udaliśmy się na pomost. Dobiegliśmy tam w przeciągu dwóch minut. Z daleka nigdzie nie widziałam siostry. Zaczęłam się martwić. Podbiegliśmy bliżej.
-Nie ma jej... - zaczęłam nerwowo przeczesywać włosy.
-Może wróciła do innych? - powiedział Zayn.
-Na pewno coś się stało... - łzy zaczęły spływać po moim policzku.
-Chodź, wrócimy i zobaczymy. - powiedział mój chłopak.
-Tutaj! Charlie! - zaczął się drzeć Harry zza trzciny.
Szybko ruszyłam i zamarłam. Zobaczyłam Alex z zakrwawioną głową i wykręconą nogą. Spoglądałam na nią i nie mogłam się ruszyć.
-Dzwoń na pogotowie! - wrzasnął Harry.
-Nie mam telefonu! - powiedziałam.
Jak na zawołanie ruszyłam w stronę naszego namiotu. Wbiegłam i zdyszałam się. Zauważyłam, że Louis bawi się swoim telefonem, więc podbiegłam i wyrwałam mu go. 
-No ey! - zbulwersował się.
-Halo? Pogotowie? - zaczęłam mówić, kiedy usłyszałam głos po drugiej stronie - Szybko! Proszę! Ona jest nie przytomna. - zakończyłam rozmowę.
-Co się stało? - zapytał zszokowany Louis.
-Alex...Ona...Leży tam...Nieprzytomna i zakrwawiona. - jąkałam się.
-Cicho, spokojnie. Wszystko będzie okey. - szybko podbiegł i mnie przytulił.
Zaczęłam płakać mu w koszulkę. Tak w prawdzie, to nie wiedziałam, czy ona z tego wyjdzie. Louis zabronił mi tam iść, wiedząc, jaki to dla mnie szok. Liam i Danielle od razu ruszyli na pomoc Harr'emu i Zayn'owi, a Louis poszedł wyczekiwać na drodze, na karetkę. Został ze mną Niall. Wtulałam się w niego i cała się trzęsłam. 
Usłyszałam głos karetki. Wybiegłam zaraz na drogę i razem z Louisem wskazaliśmy miejsce, gdzie leży nieprzytomna Alex. Od razu ratownicy wszystkich odsunęli. 
Brakowało mi jednej osoby... Między innymi Tiffany. Zauważyłam ją przy jeziorze, miała coś w ręce i trzymała to w wodzie. Po cichu skradałam się i zauważyłam, że ma tam bluzkę. Co najgorsze była w plamach...czerwonych plamach... 
-Krew! - powiedziałam sama do siebie.
Podeszłam do niej i uderzyłam ją w twarz.
-To ty jej to zrobiłaś! Chciałaś ją zabić?! - wydarłam się, że usłyszeli nas wszyscy.
-Coś ci się chyba ubzdurało...
-Widzę przecież, to krew! - wskazałam na koszulkę.
Uderzyłam ją jeszcze raz i w tym momencie podbiegł Zayn z Harry'm. Oddzieli nas od siebie i dołączyli do rozmowy.
-To chciałaś zabić Alex? - spojrzał Harry na Tiffany i wyczekiwał odpowiedzi.
-Na pewno nie zabić, ale należało jej się!
-Kto z rodziny? - podszedł do nas ratownik.
-Jestem siostrą. - odpowiedziałam patrząc na niego.
-Oczywiście.
-Mógłbym też jechać? - zapytał Harry.
-A kim pan jest dla poszkodowanej?
-On ni... - przerwał mi Harry.
-Jestem jej chłopakiem.
-Proszę za mną. - pokazał w stronę karetki.
Pocałowałam namiętnie Zayn'a, a on wręczył mi mój telefon, bo mam go o wszystkim informować. Obiecał, że zgłosi sprawę na policję. 
W karetce zmierzyłam wzrokiem Harr'ego, bo przecież on nie jest chłopakiem Alex! Ta sytuacja była przerażająca...

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rozdział 7.

Z perspektywy Charlie.
Właśnie przybiegliśmy do miejsca rozłożenia namiotów. Byliśmy cali zadyszani i roześmiani, bo Louis potknął się o kawałek kory drzewa, gdzie zostawiliśmy wiadomość dla przeciwnej drużyny. Pobiegłam do busa, gdzie przebrałam się w czyste bikini. Na bosaka wybiegłam z busa, omijając wcześniej chłopaków i wbiegłam na mały pomost, który był na wprost. Z rozbiegu wskoczyłam do wody. Włosy, które przykleiły mi się do twarzy, odgarnęłam i spojrzałam na zdziwionych moich towarzyszy.
-Dalej! Póki woda ciepła! - krzyknęłam.
Szybko rozebrali się i w bieliźnie wbiegli za mną do wody. Otóż, skoro ja byłam jedyną dziewczyną, to mnie musiano podtapiać, nosić i wszystkie inne możliwe wygłupy musiały być testowane na mnie. Najśmieszniejsze było jak Niall wziął mnie na barana i wskoczył do wody. Po tym uwiązałam się Louis'owi na szyi i spadliśmy z pomostu. Zmęczyliśmy się tym i opatuleni w ręczniki leżeliśmy na pomoście i wchłanialiśmy promienie słoneczne. 
-Zaraz przyjdę. - poinformował nas Malik.
Nie zwróciłam na to największej uwagi i pozwoliłam się sobie zrelaksować. Kiedy po raz kolejny usłyszałam, że ktoś wstaje, leniwie podniosłam swoje powieki i spojrzałam na stojącego Niall'a.
-Idę po radio. - posłał mi ciepły uśmiech.
Znów się położyłam i zaczęłam prowadzić rozmowę z naszą marchewcią. Zaczęłam się wypytywać o jego dziewczynę, Eleanor. Sporo mi o niej opowiedział i z tego co mówi, wydaje się być miła. Nie zauważyłam nawet, kiedy przestałam słuchać jego monologu. 
Nagle usłyszałam piosenkę: Eric Carmen - Hungry Eyes. Uwielbiam ją! Od razu się poderwałam i złapałam głodomora za ręce i zaczęłam z nim tańczyć. Śmialiśmy się, bo nijak nam to wychodziło. Wyglądało to dość zabawnie. 
-Odbijany. - powiedział Louis.
Niall wskoczył do wody jeszcze popływać, a z Tomlinsonem zaczęłam wirować na pomoście. W pewnym momencie wepchnęłam go do wody, na co on posłał mi złowieszcze spojrzenie.
-Doigrałaś się. - pokiwał palcem.
Spojrzałam na niego z pogardą i dalej wywiałam moimi krągłościami. Czułam wzrok przyjaciół na sobie, więc jednak przestałam i wsłuchałam się w końcówkę piosenki. Zaraz po niej zaczęła lecieć kolejna - No Doubt - It's My Life. Zaczęłam śpiewać, gdyż bardzo dobrze był mi znany tekst. Przy refrenie ktoś złapał mnie za nogi i wciągnął na chama do wody. Wkurzyłam się. Kiedy się wynurzyłam spojrzałam morderczym wzrokiem na Tomlinsona.
-No to przegiąłeś. - powiedziałam chlapiąc go wodą.
-Kiedy to nie ja! - zasłonił się przed taflą wody.
-Jasne, a ja jestem twoją żoną! - zaśmiałam się złośliwie.
-Co?! - zza mnie wyłonił się Malik.
-To ty! - chlapnęłam mojego chłopaka wodą.
-Ojej no! Jeden żarcik. - uśmiechnął się zalotnie.
-Idę na brzeg. - powiedziałam z udawaną złością.
-No weź się nie gniewaj. 
Weszłam z powrotem na pomost - po ręcznik. Owinęłam się nim i usiadłam na leżaku susząc się. Zastanawiałam się, czemu tak długo nie ma drugiej części ekipy. Powoli zaczynałam się martwić, głównie o Alex, ale wiedziałam, że jest z chłopakami i Danielle, i jest bezpieczna.
Leżąc na brzuchu spoglądałam na Luck'ego, który bawił się patykiem. Włożyłam słuchawki w uszy i wsłuchałam się w piosenki, które leciały w moim telefonie. Założyłam również okulary przeciwsłoneczne i opalałam się. 
Po dziesięciu minutach poczułam czyjąś dłoń na brzuchu, damską dłoń. Zsunęłam okulary i zobaczyłam moją siostrę. Posłałam jej ciepły uśmiech i przytuliłam ją. Ona spojrzała na mnie swoim spojrzeniem : musimy pogadać. Usiadłam wygodniej i rozpoczęłyśmy siostrzaną rozmowę.
-Dlaczego powiedziałaś mu? - zapytała siostra.
-A co?! Mam patrzeć jak się męczysz?! Widzę, że ci na nim zależy, a on to perfidnie wykorzystuje! Zachowuje się jak dupek, który marzy o przeleceniu każdej laski! - mój monolog przerwała siostra.
-Ale ja zakochałam się w tym dupku! Rozumiesz? - powiedziała ze łzami w oczach.
-Powiedziałaś mu? - zapytałam z troską.
-Nie i ma się o tym nie dowiedzieć.
-Alex! Nie możesz cierpieć przez niego!
-Zostaw tą sprawę mi, ja dam sobie radę. 
Poszła pobawić się z pieskami. Jest moją młodszą siostrzyczką i bardzo martwię się o nią. Mam nadzieję, że Harry nie popełni drugi raz tego samego błędu i nie skrzywdzi jej. 
Całe popołudnie spędziłam na opalaniu się i słuchaniu muzyki. Zdziwiło mnie zachowanie Zayn'a, bo nawet nie próbował mnie ''przeprosić''. Nie gniewałam się na niego, ale od zawsze lubiłam robić mu takie żarty, że ja jestem wielce obrażona, a on przeprasza mnie i stara się o wybaczenie. Niezapomniany widok. Podbiegł do mnie Louis.
-Gramy w butelkę? - zapytał dysząc. 
-Jasne. - uśmiechnęłam się i podniosłam się.
Skierowałam się do busa w stronę założenia jakiś suchych ubrań. Kąpielówki zamieniłam na bieliznę i wybrałam kwiatowe shorty i gorset. Założyłam Vansy i zastanawiałam się, co założyć, żeby nie było mi zimno. Padło na czarną bluzeczkę, która z lekka prześwitywała. 
-Najwyżej pożyczę bluzę, od Zayn'a. - powiedziałam sama do siebie.
Ognisko zaczynało się rozpalać, a my usiedliśmy parę centymetrów od niego. Nasza ósemka otworzyła okrąg. Liam położył na środku butelkę i czekał, kto pierwszy nią zakręci. Po chwili kłótni stwierdziliśmy, że najstarszy z nas zakręci, czyli Danielle. 
Po jaki dziesięciu kolejkach, kiedy Louis pocałował mnie w szyję, a Zayn zrobił się mocno zazdrosny, marchewka zakręcił i wypadło na Alex.
-Pytanie, czy wyzwanie? - zapytał z przebiegłością, którą dało się wyczuć w jego głosie.
-Wyzwanie. - wszyscy się zdziwili, lecz ja nie, bo ona zawsze jest odważna.
-Więc... - przedłużał wyraz - Musisz... Pocałować Stylesa... - powiedział, a po chwili dodał - W usta! - niemalże wykrzyknął.
Zrobiłam oczy jak pingpongi i spojrzałam na Alex, która stremowała się. Louis i Niall zaczęli dopingować, lecz po chwili ich skarciłam wzrokiem. Czekałam na jej reakcję.
                                                                    Z punktu widzenia Alex
Po tych dziesięciu minutach ruszyliśmy. Nie pograłam sobie za długo bo Harry powiedział reszcie ze ich dogonimy a oni mają dalej grać. Usiedliśmy na przewróconym drzewie.
- Czemu nie powiedziałaś mi wszystkiego? - spytał i spojrzał na mnie tymi swoimi cholernie pięknymi oczami.
- Ale o co chodzi?- i tak nagle moje serce zaczęło mocniej bić.
- Czemu mi nie powiedziałaś o tym pocałunku?
- Myślałam że tak będzie lepiej...
- Ale jak to?
- Jakby Tiffany się o tym dowiedziała to myślisz że co by poczuła? Nikomu nie życzę czegoś takiego. Po za tym skąd o tym wiesz?
- Od Charlie...
- Przecież jej o tym nie mówiłam...
- Nie wiem jak się dowiedziała, ale proszę cię gdyby takie coś się powtórzyło to mi o tym powiedz, dobrze?
- Tak...
- A ten pocałunek...to on coś dla ciebie znaczył?
- Harry byłeś pijany. Traktuję cię jak przyjaciela... - skłamałam nie mogłam się przyznać że coś więcej do niego czuję...
- Uff...to dobrze. I na prawdę jeszcze raz przepraszam.
- Już mówiłam że nic się nie stało!
Próbowaliśmy znaleźć Dan i Liama, ale na się nie udało wróciliśmy do reszty. Od razu postanowiłam pogadać z siostrą. Nie potrafiłam zrozumieć tego skąd ona o tym wiedziała i dlaczego mu o tym powiedziała. Właśnie się wylegiwała w najlepsze. Postanowiłam jej to przerwać. Zaczęłam prosto z mostu. Z jednaj strony byłam na nią wściekła o to że mu powiedziała, ale z drugiej to było miłe że się o mnie tak troszczy. Później poszłam na spacer z Zeusem. Poszliśmy do lasu i tak przez kilka godzin ja rzucałam mu różnych rzeczy, a on jak poszalały za tym biegał. Dość śmiesznie to wyglądało. Nigdy nie spędziłam całego po południa w lesie i to mnie zdziwiło. Kiedy już się zaczęło ściemniać wróciłam do reszty.
- Gramy w butelkę? - spytał Liam
- Spoko. - powiedziałam.
- To ja pójdę się spytać Charlie. - powiedział Louis i pobiegł do niej.
Po chwili wszyscy już siedzieliśmy w okręgu. Zaczęło się od Danielle. Kiedy butelka trafiła do Louisa modliłam się tylko żeby na mnie nie wypadło, wiedziała że palnie coś zwariowanego. Niestety pomimo moich modlitw wskazało na mnie.
- Wyzwanie - wymamrotałam.
- Więc... - przedłużał wyraz - Musisz... Pocałować Stylesa... - powiedział, a po chwili dodał - W usta! - niemalże wykrzyknął na co zareagowałam lękiem. Zbliżyłam się do Loczka i połączyłam nasze wargi w całość na dobrą minutę. Wróciłam na swoje miejsce. Liam, Danielle i moja siostra patrzyli na mnie ze współczuciem, bo tylko oni tak na prawdę wiedzieli co do niego czuję. No cóż zabawa dalej trwała w najlepsze, ale mi nie było już tak wesoło. Zabawa się skończyła jakoś o dwudziestej trzeciej. Później wszyscy wróciliśmy do namiotu. Od razu położyłam się, ale nie mogłam zasnąć.
- Alex, śpisz? - spytał Harry.
Ja nie odpowiadałam po prostu udawałam że śpię. Przez resztę nocy próbowałam sobie to wszystko jakoś ułożyć.

niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 6

                                                                       Z punktu widzenia Alex
Obudziłam się jakoś o trzeciej w nocy, nie wiem czemu. Po prostu czułam się wyspana. Harry leżał obok mnie i spał. Zeus się w niego wtulił. Zrobiłam im zdjęcie aparatem, tak słodko to wyglądało. Nie chciałam go budzić, ale też nie chciało mi się siedzieć w namiocie. Wyszłam najciszej jak potrafiłam i podreptałam na mały mostek przy jeziorze. Nie było go widać z namiotów, więc raczej nikt by mnie nie zauważył. Szłam jakieś dziesięć minut, aż w końcu dotarłam do celu. Nadal nie mieściły mi się w głowie zdarzenia z wczoraj. Ten pocałunek...ale czy to się liczy skoro on był pijany? Sama już nie wiedziałam.
- Alex? co ty tu robisz? - spytała Danielle siadając koło mnie.
- Nie mogę spać...a ty?
- Ja mam to samo. Słuchaj Alex...
- Co?
- Czujesz coś do Harrego?
- Tak...ale nie wiem czy on coś do mnie...
- Na pewno inaczej by cię nie pocałował.
- Widzieliście?
- Najpierw zauważył Liam, a później mi pokazał.
- Ale on był pijany, jak się obudzi nie będzie tego pamiętał. Tylko nasza trójka będzie pamiętać co się wczoraj stało...
- W sumie racja...
- Nie wysiedzę w miejscu przez to wszystko...idę po nich posprzątać.
- Idę z tobą.
Poszłyśmy. W miedzy czasie zaczęło się rozjaśniać. Sprzątałyśmy około dwóch godzin. później usiadłyśmy na krzesłach i odpoczywałyśmy.
- I co energia wyładowana? - spytała Danielle.
- Nie. Jeszcze nie.
- To może pójdziemy pobiegać?
- Okej, tylko się przebiorę.
Wbiłam się w jakieś dresy i razem z Danielle pobiegłyśmy do lasu. Za nami biegł Zeus który najwidoczniej poleciał za mną. Biegałyśmy chyba z dwie godziny. Kiedy wróciłyśmy wszyscy siedzieli na krzesełkach wyraźnie zkacowani, no oprócz Liama. Nasza trójka miała największy ubaw.
- Co się wczoraj stało? - spytał Harry patrząc na nas.
- Oj dużo rzeczy...- powiedział Liam.
- Przepraszam na chwilkę. - powiedziałam i pociągnęłam ze sobą Dan i Liama.
- Co się dzieje Alex? - spytał Liam.
- Mówić mu o wczorajszym czy lepiej nie? - spytałam.
- Wiesz chyba lepiej nie...dopuki sam sobie nie przypomni to nie warto. Bo... - mówił Liam.
- Bo co?
- Bo on ma dziewczynę...
- C- co?! - prawie że wykrzyczałam.
- Cicho! Tiffany Brugs...to dziewczyna Harrego.
-O kurwa... - zaklnęłam pod nosem. - To po co on to zrobił?
-Nie wiem...to jest do niego niepodobne.
-Był pijany...miał prawo. Po prostu nie może się o tym dowiedzieć.
-Jesteś pewna? - spytała Danielle.
-Tak, jestem. Tylko muszę się starać zachowywać przy nim jakby nic się nie stało...
-Na pewno dasz radę. - powiedziała i mnie przytuliła.
Wróciliśmy. Wszyscy się na nas gapili.
-Po co poszliście? - spytała Charlie.
-Nie ważne... - odpowiedziałam.
-To może w końcu dowiemy się, co się wczoraj działo? - spytał Louis.
Opowiedzieliśmy im wszystko, no oprócz jednego...tego pocałunku. Później poszliśmy wszyscy do jeziora się wykąpać. Wyszłam jako pierwsza i poszłam się wysuszyć i przebrać. Wzięłam gitarę i poszłam na ten mostek. Przez chwilę gapiłam się na wodę i na niebo, a później zaczęłam grać. Po jakimś czasie wróciłam do namiotu. Harry tam siedział i gadał z kimś przez telefon.
- Też cię kocham papa. - skończył.
- Z kim to tak zawzięcie dyskutujesz? - spytałam.
- Z Tiffany...moją dziewczyną.
- A to ciekawe. - odpowiedziałam.
- Alex...mam wrażenie że nie powiedzieliście nam wszystkiego z wczoraj...nie wiem co się stało, ale jeśli zrobiłem coś złego to przepraszam.
- Spokojnie, wiecie wszystko. Nie zrobiłeś nic złego.
- To dobrze.
Uśmiechnęłam się sztucznie. Włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam bawić się z Zeusem. Loczek przez jakiś czas nas obserwował. Nagle poczułam się zmęczona. Położyłam się a mój psiak obok mnie. Głaskałam przez dłuższy czas jego futerko, słuchając muzyki i nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam.
Z perspektywy Charlie
Obudziłam się jakoś koło dziesiątej. Podniosłam się i poczułam suchość w ustach oraz okropny ból głowy. Zayn jeszcze spał. Obejmował mnie w pasie. Chciałam wyjść z namiotu, lecz zauważyłam, że jestem naga.
-O nie, nie, nie. To nie mogło się zdarzyć na prawdę. - myślałam.
Rozejrzałam się po namiocie i zauważyłam w nim 4 zużyte prezerwatywy. Złapałam się za głowę i zaczęłam nią energicznie potrząsać. Przeszywał mnie ból... Trudno, trzeba iść dalej i zapomnieć, chociaż ja nie pamiętam nic z wczoraj! Założyłam wczorajszą bieliznę, spódniczkę i włożyłam na siebie koszulkę Zayn'a. Wyszłam z namiotu w poszukiwaniu butelki wody. Zauważyłam, że tylko Nialler ma butelkę, więc podeszłam i zabrałam mu ją. 
-Ey! - zbulwersował się.
-Wal się. - wypiłam parę łyków.
-A więc... - zacięłam się, bo Zayn wyszedł z namiotu - Może ktoś powie nam, co tu się wczoraj działo?
-No co ty kochanie, nie pamiętasz? - powiedział mulat całując mnie w usta i kucając obok mnie. 
-No nie. 
-To chodź, opowiem ci. 
-Zaraz.
W pewnym momencie Alex, Liam i Danielle udali się kawałek od nas. Z pretekstem oddania Niall'wi butelki podeszłam bliżej nich i to usłyszałam zszokowało mnie. Harry wykorzystał moją siostrę! Nie mogłam tego tak zostawić.
Zayn złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę busa. Tam wyciągnęłam jakieś czyste ubrania. Zayn też się przebrał. Oparłam się o fotele i spojrzałam na Malika.
-A więc? - spytałam.
-Więc co? - odpowiedział pytaniem na pytanie i przy okazji zapiął spodenki.
-No mów, co się wczoraj wydarzyło.
-Więc upiłaś się, jak praktycznie każdy z nas, no i później zaczęliśmy się całować, jak każda para i...
-Przestań porównywać!
-No ok. - zaśmiał się - No i później poszliśmy do namiotu no i ten, no...
-Przespaliśmy się ze sobą? 
-No tak...
-I ty to tak przyjmujesz, ze spokojem?!
-No a co, stało się i już.
-Nie chce mi się już z tobą gadać. - wyszłam z busa.
-Charlie no! - nie odwracałam się - Charlie wracaj!
Usiadłam na krześle. Zauważyłam, że wszyscy pływają sobie w jeziorze. Postanowiłam nie przerywać im zabawy. Po chwili podszedł do mnie Zayn, lecz byłam na niego zła, bo... właściwie to nie wiem. Nie wykorzystał mnie, bo sama tego chciałam!
-Gniewasz się? - spytał czułym głosem, a ja odwróciłam wzrok.
-Może...
-Spójrz na mnie. - powiedział, ale nie reagowałam - Spójrz mi w oczy. - złapał moją twarz i przykręcił ją tak, że musiałam mu spojrzeć w oczy.
-No co chcesz?
-Skarbie, nie cofniesz czasu, stało się i już.
-Ale kochanie, ja chciałam zapamiętać mój pierwszy raz, a nie zrobić to po pijaku.
-Obiecuję ci, że jak wrócimy, to zrobię ci powtórkę z tej nocy, co? - uśmiechnął się.
-Okey. - zaśmiałam się i pocałowałam go czule.
Przytuliliśmy się i po chwili Zayn dołączył do pływających. Alex wyszła z wody i chyba położyła się spać. Postanowiłam załatwić sprawę z Harry'm i nie zastanawiałam się, jakie będą tego konsekwencje. 
Kiedy wszyscy opuścili wodę, zawołałam do siebie Harr'ego i poprosiłam go o spacer. Wielce uśmiechnięty zgodził się. Po przebraniu ruszyliśmy się przejść. 
Kiedy byliśmy w sporej odległości od reszty, zaczęłam krzyczeć na Styles'a, a on był tak przerażony, że nie wiedział, o co chodzi. Nie wytrzymałam z nerwów i spoliczkowałam go.
-Boże, ja cię strasznie przepraszam. - zaczęłam gładzić jego policzek.
-Widocznie mi się należało.
-Odpowiedz mi...
-Ale na co?!
-Dlaczego wykorzystujesz Alex? Ona ci zaufała, a ty ją perfidnie... - przerwał mi.
-Ale ja nawet nie wiem, co zrobiłem!
-Pocałowałeś ją! Ona nie chce ci mówić, bo masz dziewczynę!
-C-c-co? - widziałam wstyd w jego oczach.
-Jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie, a ty zastanów się nad sobą. - pocałowałam go w czerwony policzek i odeszłam.
Kiedy wróciłam wszyscy siedzieli i się przekrzykiwali. Gdy Niall i Louis mnie zauważyli od razu na kolanach do mnie podbiegli i zaczęli mnie błagać.
-Graj z nami w podchody. - zaczął Niall i złożył ręce.
-Błagamy! - krzyknął Louis.
-No okey. - wiwatowali i posadzili mnie na krześle. 
Tych dwóch wariatów nawet obudzili Alex, która zaspana musiała również z nami grać. Wrócił także Harry, który uśmiechnął się do mnie. Postanowiłam wpakować ich do jednej drużyny, żeby sobie wszystko wyjaśnili.
-No to co, chłopaki na dziewczyny? - powiedział Liam.
-Chyba śnisz. - powiedziała Dan.
-Ja, Zayn, Niall i Louis na Harr'ego, Liam'a, Dan i Alex. - zaproponowałam.
Wszyscy się zgodzili. W grze kamień, papier, nożyce wyszło, że moja drużyna się chowa. Reszta schowała się do namiotu, gdzie mieli odczekać dziesięć minut. Przemyśleliśmy wszystko i stwierdziliśmy, że schowamy się w lasku, który znajdował się paręset metrów dalej i później wrócimy do miejsca rozłożenia namiotów i pływając w jeziorze poczekamy na nich. 
Zbierając po drodze patyki i układając strzałki chodziliśmy po lesie. Nie dało się nas nie słyszeń, bo chłopacy zachowywali się ja małe dzieci i darli się w niebo głosy! 
Po godzinnym łażeniu po lesie przeszedł czas na odpoczynek. Wbiegliśmy do wody i zaczęliśmy się wygłupiać. Teraz pozostało nam tylko czekać na resztę.

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 5

                                                           Z punktu widzenia Alex.
- Alex, wstawaj! - mówiła do mnie Charlie.
- Jeszcze pięć minut...- mamrotałam.
- Żadna pięć minut! - powiedziała i zwaliła mnie z łóżka.
- No już wstaję no! - powiedziałam i poczłapałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam głowę, splotłam sobie warkocza na bok i zrobiłam sobie lekki makijaż. Pozostało mi tylko się ubrać, tylko jak zawsze ja nie wiedziałam w co. Siedziałam przed walizką przez jakieś piętnaście minut, aż w końcu się zdecydowałam.
- Zeus i Lucky jadą z nami? - spytałam siostrę.
- Jadą...a co?
- No nic tak się pytam. Kiedy wyjeżdżamy?
- Za dziesięć minut Chłopacy po  nas przyjdą i pojedziemy.
- Aha...to ja jeszcze sprawdzę czy wszystko mam spakowane.
Zajrzałam do torby i przejrzałam po kolei rzeczy. Było wszystko. Nagle w domu rozległ się dźwięk dzwonka. Poszłam otworzyć, ale Charlie zrobiła to szybciej ode mnie.
- Siemka! - powiedziałam.
- Cześć gotowe? - spytał Zayn.
- Tak gotowe. - powiedziała Caroline.
Przypięłam Zeusowi smycz i wyszliśmy. Jechaliśmy jakieś czterdzieści minut, ale w końcu dojechaliśmy. Nie było nikogo, tylko my. I wzięliśmy się do rozstawiania wszystkiego. Charlie powędrowała do busa, a ja zostałam z Malikiem.
- Alex...pomóż mi...
- A od kiedy pan cudowny nie potrafi sobie sam poradzić? - spytałam i się zaśmiałam.
- Bez żartów! Naprawdę potrzebuję twojej pomocy...
- Co się dzieje panie Malik?
- No bo ja nie wiem czy Caroline mi już do końca wybaczyła...
- Spokojnie, wybaczyła to po niej widać, ale pamiętaj jak jeszcze raz przez ciebie będzie smutna to nie wiem co ci zrobię!
- Boję się ciebie! - powiedział, a ja na niego popatrzyłam groźnym wzrokiem.
Później oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Ale przyszła Caroline i 'porwała' mnie na spacer. Poszłyśmy nad jezioro i tam rozmawiałyśmy. Najbardziej do zastanowienia dały mi słowa siostry : Podobasz się Harr'emu. I teraz pojawiało się jedno pytanie : Czy on podoba się mi.? No ale przecież znaliśmy się tylko cztery dni, to by chyba było nie możliwe żebym się w nim zakochała...a może to była miłość od pierwszego wejrzenia? Sama nie wiedziałam co mam o tym myśleć...Postanowiłam wrócić. Szłam i cały czas o tym myślałam...aż w końcu na kogoś wpadłam.
- Przepraszam! - powiedziałam i spojrzałam na dziewczynę.
- Nic się nie stało, jestem Danielle, a ty?
- Alexandra, ale mów mi Alex. TY pewnie jesteś dziewczyną Liama. - powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Tak, to ja. Charlie to twoja siostra?
- Mhm...
- Właśnie idziemy popływać idziesz z nami?
- Mogę iść, ale ja pływać nie będę.
- A czemu?
- Nie umiem. Zaraz wracam pójdę się tylko przebrać.
Wygrzebałam z torby mój strój, przebrałam się w niego i wróciłam do Danielle. Gadałyśmy jeszcze przez chwilę aż doszła do nas Caroline. Poszłyśmy do jeziora i zaczęłyśmy się chlapać wodą jak jakieś małe dzieci, ale mi się to podobało. Później Moja siostra z Danielle puściły się na głębszą wodę, ja zostałam na brzegu.
- No siema. - ktoś szepnął mi do ucha. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Harrego.
- Hejka.
- Czemu nie pływasz?
- Nie umiem.
- No o chodź nauczę cię.
- Przyjechałeś to odpoczywać, a nie uczyć mnie pływania.
- Ale ja chcę! - powiedział, wziął mnie na ręce i wszedł do jeziora. - Teraz już będziesz musiała się nauczyć pływać, bo nie masz gruntu. - uśmiechnął się cwaniakowato.
Chcąc nie chcąc musiałam jakoś się utrzymać, zarzuciłam ręce na jego szyję i oplotłam go nogami w pasie.
- I co się głupkowato śmiejesz? - powiedziałam i udawałam obrażoną.
- No ale się nie obrażaj no! Alex prooooooszę.
- No przecież się nie obraziłam, bardzo łatwo dajesz się wkręcić kochaniutki.
- Eh...no dobra teraz cię nauczę pływać.
Nauka szła jak z gitarą, na początku było tragicznie, ale już później szło mi coraz lepiej. Po skończonej 'lekcji' wróciłam do początkowej pozy czyli tak jakby uwiesiłam się na nim...
- No widzisz, jakoś ci poszło. - powiedział i się uśmiechnął pokazując dołeczki.
- Jakoś...musiałeś się trochę namęczyć. - powiedziałam.
- To była dla mnie sama przyjemność. - powiedział i spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Nasze twarze dzieliły milimetry, czułam że chcę tego pocałunku...
- Ej chodźcie będziemy szykować ognisko! - krzyknął Niall.
 Momentalnie spojrzeliśmy na niego i wyszliśmy z wody. Poszłam się przebrać i wróciłam.
- Pomóc w czymś? - spytałam.
- Możesz pomóc mi nosić drewno. - powiedział Harry.
- Okej. - odpowiedziałam i poszliśmy w stronę lasu. Nagle usłyszałam szczekanie. Poznałam ze to Zeus.
- Niall! popilnujesz Zeusa? - spytałam blondyna.
- Pewnie! - odpowiedział i zaczął się z nim bawić.
My z Harrym poszliśmy do lasu po drewno. Nie wiem czemu, ale po tym dzisiejszym zdarzeniu dziwnie się czułam w jego towarzystwie. Ja naprawdę chciałam tego pocałunku...No cóż nie chciałam żeby to wyczuł i starłam się zachowywać najnormalniej jak potrafiłam.
- Lubisz ogniska? - spytał Harry przerywając ciszę.
- Lubię, według mnie właśnie takie ogniska i wypady zbliżają do siebie ludzi. Fajna sprawa.
- Też lubię. Zawsze jest przy tym fajna zabawa.
- Racja.
Nazbieraliśmy drewna i wróciliśmy do reszty. Przez dłużą chwilę chłopacy nie mogli rozpalić ogniska, ale w końcu Harry wrzucił tam zapałkę i już się paliło. Później Niall zaczął grać na gitarze i śpiewać, po nim zrobiłam to samo, więc jakoś ognisko się toczyło. Kiedy Louis rozdawał alko ja odmówiłam, nie przepadam zbytnio za alkoholem...Po jakimś czasie Charlie i Zayn sobie poszli, a Louis i Niall wariowali. Poszłam sobie popatrzeć nad jezioro. Usiadłam na brzegu i tak bardzo chciałam, ale nie mogłam, zapomnieć o dzisiejszym zdarzeniu z Harrym...Nagle poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę. To była Danielle, a z nią Liam.
- Czemu tu tak sama siedzisz? - spytała i usiadła koło mnie.
- Szaleją już powoli i chciałam o czymś pomyśleć...
- Chodzi o to co zaszło dzisiaj z Harrym w jeziorze?
- Ale co się wtedy stało? - wtrącił Liam.
- Alex i Harry by się dzisiaj prawie pocałowali, ale Niall im przerwał.
- To dlatego był wkurzony na Nialla...
- Harry tu idzie...mamy zostać czy sobie poradzisz?
- Dam sobie radę...
- Jakby co będziemy niedaleko. - powiedział Liam i sobie poszli.
Siedziałam nadal przy na brzegu jeziora, aż w końcu dosiadł się do mnie Harry.
- Pięknie tutaj. - powiedziałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.
- To fakt...Alex jeśli chodzi o to co dzisiaj między nami zaszło...
- Było minęło, po prostu.
- Może i tamo minęło, ale ta chwila jeszcze trwa.
Popatrzałam na niego pytająco, a on chwycił nie za podbródek i znowu nasze usta dzieliły tylko milimetry, po chwili patrzenia sobie w oczy pocałował mnie czule. Kiedy mnie całował czułam coś czego jeszcze nigdy nie czułam, to się chyba nazywało szczęście. Chciałam żeby to trwało wiecznie. Niestety, kiedyś zawsze musi się kończyć to co piękne. Już chwiałam mu coś powiedzieć, ale tym razem przerwał mi Niall i Louis.
- Harry chodź do nas! - zaczęli się drzeć.
- No idź! - powiedziałam i popchnęłam go w ich stronę.
Ja pożegnałam się z wszystkimi i do namiotu. Pobawiłam się trochę z Zeusem, aż w końcu ja i pies zasnęliśmy.
Z perspektywy Charlie
Po rozstawieniu najważniejszych rzeczy, tzn. namiotów, krzeseł i innych tam, postanowiłam pogadać z siostrą. Zrobiło się upalnie, więc najpierw wróciłam do busa i wyciągnęłam z mojej torby z ubraniami shorty z Nirvaną i bluzkę w kropki. Pod spód musiałam założyć górę od bikini. Przebierałam się w samochodzie i kiedy zawiązywałam bluzkę nagle wparował Louis.
-Siema! - krzyknął otwierając drzwi.
-Spadaj debilu! - zaśmiałam się.
-No weź no! Daj popatrzeć!
-Zaraz ci przywalę! - śmiałam się dalej.
Założyłam czarne Vansy i wyszłam z auta. Zauważyłam, że Louis ma takie same buty jak ja. Zaśmiałam się i poklepałam go po plecach. Ruszyłam w stronę roześmianej Alex, która gadała z Malikiem. Zaszłam Zayn'a od tyłu i klepnęłam go w pośladki. Razem z siostrą się roześmiałyśmy, a on patrzył na nas jak na idiotki i oddał mi klapsa.
-Widać, miło wam się gadało, ale porywam Alex. - oznajmiłam i pociągnęłam ją za rękę.
-Ej no! A ja?! - zbulwersował się Malik.
-Może później. - odkrzyknęłam.
Usiadłam z moją młodszą siostrą nad brzegiem jeziora. Wzięłyśmy do ręki po kamyku i rzuciłyśmy w stronę wody. Patrzyłam na taflę wody, kiedy Alex się odezwała.
-To jak? Jesteś z Zayn'em teraz? - zapytała.
-No tak. - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-A później co? Znowu wyjedzie i co dalej?
-No nic, jadę z nim.
-Aha, czyli zostawisz mnie samą? - posmutniała.
-No co ty! Jedziesz ze mną debilu! - poczochrałam ją po włosach.
-Serio? - ucieszyła się.
-Tak, a jak tam z Harry'm? - uśmiechnęłam się dziwacznie.
-Zwykły kolega.
-Ta, jasne, a potem miłość. - powiedziałam rozmarzonym tonem.
-Nie nabijaj się ze mnie! - zaśmiała się.
-Tak w ogóle, to coś ci powiem, ale jak mnie nie wydasz. - przybliżyłam się.
-No?
-Podobasz się Harr'emu. - wstałam i zostawiłam ją samą.
Wróciłam do reszty naszych nowych przyjaciół. Zauważyłam, że dziewczyna Liam'a stoi sama i patrzy się na to, co robią chłopacy. Postanowiłam do niej podejść.
-Cześć, jestem Caroline, ale mów mi Charlie. - podałam jej dłoń.
-Danielle. - uścisnęła ją.
-Co tak sama stoisz?
-No nie wiem, co robić, bo nikt mi nic nie mówi.
-To chodźmy się wykąpać w jeziorze.
-Dobry pomysł.
-Chodź się przebrać.
Danielle poszła do swojego namiotu i tam się przebrała, a ja znów wróciłam do busa. Wyciągnęłam z torby czarny dół od bikini i ramiączka do stanika. Przebrałam się i owinięta w chustę wyszłam z busa. Od razu ktoś mnie ''zaatakował''.
-Gdzie idziesz? - spytał Zayn całując mnie po szyi i w ogóle nie przerywając.
-Idę się wykąpać. - oznajmiłam i wyrwałam się z objęć chłopaka.
-Ej no weź! Cały czas mi uciekasz!
-To w końcu mógłbyś mnie złapać! - zaśmiałam się.
-To poczekaj! Przebiorę się tylko.
-Nie! - śmiałam się podbiegłam do Danielle i Alex, która szła z nią.
-Idziemy? - spytała Danielle.
-Alex idź się przebrać i chodź z nami.
-Danielle już mi zaproponowała to i zdążyłam się przebrać.
Ruszyłyśmy w stronę brzegu jeziorka. Zdjęłam moją chustę i od razy wbiegłam do wody. Na brzegu chlapałyśmy się z dziewczynami i później zaczęłyśmy pływać. Alex jakoś dawała sobie radę z pływaniem. Nagle poczułam, że coś pode mną pływa, bo czyjeś włosy ocierały mi się o brzuch. Załaskotało mnie to i od razu przestałam pływać i przez przypadek usiadłam na czyiś plecach. Ten cały KTOŚ od razu się podniósł i zobaczyłam te kruczoczarne włosy.
-Zayn! Postaw mnie debilu! - krzyczałam.
-Spadaj!
-Postaw mnie!
-Też cię kocham!
Obrócił mnie tak, że musiałam opleść swoje nogi na jego pasie. On podtrzymywał mnie trzymając moje pośladki. Zarzuciłam moje dłonie na jego szyję i patrzyliśmy sobie w oczy.
-No i co teraz? - zapytałam zadziornie się uśmiechając.
-To. - odpowiedział.
-Nadal trzymając mnie na rękach poszedł na głębszą wodę. Spojrzałam za niego i zobaczyłam jak Harry uczy pływać Alex. Uroczo to wyglądało, ale powoli zaczęłam się bać o siebie, bo Zayn gdzieś zaczął ze mną iść. Nagle zanurzyliśmy się. Zayn połączył nasze usta w pocałunku. Kiedy zabrakło nam powietrza wynurzyliśmy się.
-Marzyłam o tym... - powiedziałam.
-Wiem, pamiętałem...
-Dobra, możesz mnie już odstawić.
-Śnisz!
-Nie wydaję mi się.
Nadal trzymając mnie w ten sam sposób zaczęliśmy zmierzać w stronę brzegu. Oparłam moją brodę na jego ramieniu i zaczęłam całować jego szyję oraz lekko ją przygryzałam.
-Czy ty musisz mnie tak cholernie podniecać?! - wymruczał mi do ucha.
Nie odezwałam się, ani nie przerywałam mojej czynności. Kiedy znaleźliśmy się na brzegu, Zayn momentalnie puścił moje pośladki i przez to musiałam stanąć na nogach. Oderwałam się od jego szyi i zauważyłam, że zrobiłam mu malinkę. Pod nosem się zaśmiałam.
-Malinka co? No to ja się odpłacę. - oznajmił.
Położył mnie na ziemi i usiadł na mnie. Tym razem to on przyssał się do mojej szyi. Najgorsze było to, że nie mogłam się opanować od śmiechu, bo on mnie tą czynnością łaskotał. Zayn wkręcił się w to, co robił, bo zaczął dotykać różnych moich części ciała: brzucha, rąk, ud i nawet piersi. Zaczęło mnie to powoli podniecać, a śmiech przemienił się w mruczenie. Nagle podszedł do nas Liam i przerwał nam namiętne chwile.
-Robimy dzisiaj ognisko? - zapytał kucając obok nas.
-Tak, tak, a teraz możesz już iść? - zbył go Zayn i powrócił do poprzedniej czynności.
-No już, już. - zaśmiał się podszedł do Danielle.
-Ej, dzikusie! - zaśmiałam się - Może tak chwilę odsapniesz?
-Nie, dzięki. Miło, że pytasz.
-No już! Koniec! Złaź ze mnie! - zrzuciłam go i położyłam się na brzuchu.
-Zapamiętam to sobie! - pogroził paluszkiem.
-Ależ się boję. - uniosłam twarz i musnęłam usta Malika.
-Zrobię ci masaż.
Usiadł na dolnej części moich pleców i rozpiął mój stanik.
 Posmarował mnie jakimś balsamem i zaczął rozmasowywać moje plecy, braki i ramiona. Odprężyłam się. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem czułam się tak bardzo rozluźniona. Zayn do końca zdjął stanik z moich ramion. Pozostałam bez górniej części bikini. Zsunął się z moich pleców i usiadł na moich nogach i rozmasowywał okolice pupy. Zaczęłam lekko pomrukiwać. Podnieciłam się.
-Podaj mi stanik. - poprosiłam.
-Ale nie skończyłem!
-No podaj mi, proszę.
Podał mi górną cześć bikini, która po chwili znalazła się na moim ciele. Zayn siedział lekko oburzony, więc podeszłam na czworaka do niego i wpiłam się w jego usta. Nie opierał się. Zatonęliśmy w pocałunku.
Koc położyliśmy w cieniu i tam położyłam głowę na odkrytym brzuchu Malika. Zaczął bawić się moimi włosami, a ja nie zauważyłam, że zasnęłam.
Obudziłam się w busie, co było bardzo dziwne. Wyjrzałam przez okno i o dziwo - ściemniało się już. Z torby wygrzebałam swój telefon i spojrzałam za zegarek, który wskazywał godzinę osiemnastą. Musiałam być jakoś niewyspana czy coś, bo normalnie w dzień nie przespałabym ośmiu czy siedmiu godzin. Założyłam świeżą bieliznę. Założyłam na moje ciało czarną bokserkę, którą wpuściłam w spódniczkę w kwiaty. Na ramiona narzuciłam katanę jeansową, a na nogi wciągnęłam Converse. Wyszłam z pojazdu i przeciągnęłam się. Zauważyłam, że Liam z Niall'em próbują rozpalić ognisko, ale coś im to nie wychodziło. Po chwili podszedł do nich Harry i wrzucił zapałkę pomiędzy drewno. Koło mnie znalazł się Louis.
-Witam śpiącą królewnę. - powiedział.
-Hej.
-Jak się spało?
-Przyjemnie, nie powiem, że nie.
-Chodź, zaraz ognisko.
Zauważyłam jak Zayn gawędzi sobie w gronie Danielle i Alex. Nie chciałam im przeszkadzać, więc usiadłam sobie na krzesełku. Zauważyłam pełno butelek z piwem i wódką. Pomyślałam, że będzie niezła zabawa.
Kiedy ognisko w pełni się paliło przyszedł Niall ze swoją gitarą i zaczął grać piosenkę I'm yours. Zaczął śpiewać, a po chwili dołączyłam się do niego ja z Alex i Danielle. Ona też zaczęła grać na gitarze. Chłopacy dołączyli ze śpiewaniem. Nasze głosy o dziwo świetnie razem brzmiały. Już to ognisko zaczęło mi się podobać. Siedzieliśmy w kółku, gitara i śpiew. Louis, mimo że śpiewał, zaczął łazić po wszystkich wręczając piwo każdemu po kolei. Stanął przy Alex i spojrzał na mnie. Kiwnęłam, że jeśli chce to może, ale ona odmówiła. Siostra zadowoliła się sokiem, tak jak Liam z Danielle. Wznieśliśmy toast za udany wyjazd i wypiliśmy.
Gdy każdy był już po mniej więcej dwóch lub trzech piwach i po paru kolejkach mocniejszego napoju, ja w tym przypadku byłam po trzech i przynajmniej po czterech kolejkach wódki, zaczęło wszystkim odbijać. Ja oparłam się o krzesło i zaczęłam przypatrywać się Malikowi, tak jak on mi. Wstałam z miejsca i powędrowałam na kolana Zayn'a. Wpił się w moje usta, a ja go tylko położyłam moje ręce na jego ramionach. Zaczęliśmy się obmacywać. Zmieniłam sposób siedzenia i usiadłam na nim okrakiem.
-Chodź, pójdziemy się zabawić. - szepnął mi do ucha mój ukochany.
Pociągnęłam go za rękę i pospacerowaliśmy do naszego namiotu i tam kontynuowaliśmy nasze ''nocne'' igraszki. 

środa, 15 sierpnia 2012

Rozdział 4.

Z perspektywy Charlie.
Po tej jakże pocieszającej rozmowie z Alex musiałam poważnie zastanowić się nad wszystkim. Weszłam do łazienki w celu wzięcia orzeźwiającej kąpieli. Po chwili jednak stwierdziłam, że wezmę szybki prysznic. Owinięta w ręczniku weszłam do swojego pokoju i zaczęłam przegrzebywać szafę. Nagle ktoś zapukał do moich drzwi i bez ostrzeżenia wszedł do niego. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy do mój kochany Lucky, a zaraz za nim wysoki chłopak, wręcz mężczyzna.
-Hej, przyprowadziłem twojego psa... - to był Liam, który na mój widok zdębiał.
-Hej, dzięki i przepraszam za mój wygląd, ale nie wiedziałam, że przyjdziesz. 
-Nic się nie stało. Szykujesz się gdzieś?
-Można tak powiedzieć, idę, w pewnym sensie, na spacer.
-W pewnym sensie?
-Idę na cmentarz, do rodziców.
-Nie powinienem pytać, przepraszam.
-Nic się nie stało, może chciałbyś mi dotrzymać towarzystwa? 
-A mogę?
-Gdybyś nie mógł, to bym nie pytała.
-A no tak. - zaśmiał się.
-Usiądź, a ja pójdę przebrać się i wysuszyć włosy.
Chłopak przytaknął, a ja powróciłam do wybierania ubrań. Padło na jasne, jeansowe spodenkiwysokie, białe Converse i beżowy sweterek. Nie wiedziałam jaką bluzkę założyć do tego. Pomyślałam sobie, że skoro idę przemyśleć swoje sprawy z Zayn'em, to może założę i bluzkę od niego? Tak, chyba dobry wybór.  Wzięłam bluzkę z NIRVANĄ i skierowałam się do łazienki. Przebrałam się, pomalowałam się, tzn. nałożyłam tusz do rzęs i błyszczyk, bo stwierdziłam, że nie będę się stroić. Przesuszyłam włosy i wyprostowałam je. Wyszłam z łazienki. Liam na mój widok, tak jakby, zaniemówił tylko przyglądał mi się. Wzięłam moją torebkę i spakowałam do niej najpotrzebniejsze rzeczy, tzn. portfel, telefon, błyszczyk i różne inne duperele potrzebne kobiecie. 
-Zayn też ma bluzę z Nirvaną. - oznajmił Liam.
-Od niego dostałam tę bluzkę. Możemy iść? - zmieniłam temat.
-Jasne.
Zeszliśmy na dół po schodach i wyszliśmy z domu. Spacerowaliśmy sobie i rozmawialiśmy o naszych pasjach itp. Dowiedziałam się, że Liam ma dziewczynę - Danielle i z tego co mi opowiadał to jest starsza od niego o parę ładnych lat. Są szczęśliwi razem i to jest najważniejsze. 
Doszliśmy przed cmentarz. Kupiłam w przydrożnym sklepiku dwie różyczki i znicz. Zauważyłam, że Liam też kupił różę. Doszliśmy przed grób moich rodziców. Spłynęła mi jedna, samotna łza po policzku. Odstawiłam na ławeczkę rzeczy, z którymi przyszłam i się pomodliłam. Spojrzałam na zdjęcie moich uśmiechniętych rodziców, a później na napisy: Billy Sparks & Alice Sparks. Kolejne łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Wzięłam do ręki znicz, który podpaliłam zapalniczką. Miałam ją, gdyż paliłam papierosy, ale nienałogowo. Tylko wtedy, kiedy miałam na to największą ochotę. Postawiłam palący się znicz na pomniku, a obok niego położyłam dwie czerwone róże. Liam też położył swoją różę, koło moich. Usiadłam na ławce, a Liam zaraz obok mnie. Otarłam mój policzek z płynących łez i głośno westchnęłam.
-Jak zginęli? - zapytał mój towarzysz.
-Wracali z randki do domu. Było już późno, a ja opiekowałam się w tym czasie Alex. Jechał tir i tata chciał go wyminąć. Wpadli do rowu. Mama zmarła na miejscu, a tato zmarł po godzinie walki w szpitalu. 
-Przykro mi.
-Było - minęło. Nic ich nie przywróci do życia i trzeba iść dalej zostawiając przeszłość za sobą. 
-Zobacz! Tam chyba idzie twoja siostra z naszym Harry'm. - odbiegł od tematu Liam.
Spojrzałam w stronę, gdzie obrócił się chłopak i miał rację! Alex razem z Harry'm siedziała na ławce, a na dodatek śpiewała i uczyła go grać na gitarze. Pomyślałam, że w końcu odnalazła szczęście. Uśmiechnęłam się pod nosem i odwróciłam twarz. 
-Od wczoraj Harry ciągle mówi o Alex. - oznajmił Liam.
-Może najzwyczajniej w świecie się zakochał? - spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się ponownie.
-A ty?
-Co ja? 
-Jesteś zakochana?
-A coś ty taki ciekawski? - po raz kolejny uśmiechnęłam się w tym dniu.
-No bo ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. - zaśmiałam się.
-Odpowiesz mi?
-Od pięciu lat, może i nawet więcej, kocham tego samego faceta, wystarczy? 
-Nie, a kto to?
-To już pozostanie moją słodką tajemnicą. Chodź. - wstałam i poszłam w stronę wyjścia.
-Gdzie? - zdziwił się Liam.
-Na lody, spacer nie wiem! Życie jest za krótkie, by je marnować. - uśmiechnęłam się i pobiegłam w stronę wyjścia. 
Zaraz za mną pobiegł Liam. Poszliśmy do tego samego parku co wcześniej. Chciałam sprawdzić, czy Alex nadal siedzi w tym samym miejscu, co poprzednio, lecz nie zastałam jej tam. Poszłam z Liam'em na lody, a po kupnie ich skierowaliśmy się w stronę fontanny.
-Opowiedz mi coś o tym swoim ukochanym. - rozpoczął rozmowę Liam.
-Nie wypada. - zaśmiałam się.
-Dlaczego?
-Wiesz, ledwo co cię znam, a byle komu się nie zwierzam.
-Jestem przyjacielem twojego przyjaciela. - zaśmiał się.
-Tak, przyjaciela...
-To Zayn jest tym twoim ukochanym...
-Co?! Nie! Czemu tak sądzisz? - zestresowałam się.
-Zayn cały czas mówi: moja słodka Charlie, moja kochana Caroline i takie tam różne podobne.
-To nie znaczy, że ja go kocham. - skierowałam wzrok w wodę.
-A kochasz? - spytał patrząc na mnie.
-Nie. - skłamałam.
-Powiedz mi w oczy, że go nie kochasz a dam ci spokój.
-Nie umiem kłamać prosto w oczy. - patrzyłam cały czas na twarz bruneta.
-Czyli go kochasz.
-Kocham go. Kocham go jak cholera, ale on mnie zostawił! - po policzku spłynęła mi samotna łza.
-On ciebie też kocha.
-Jakoś w ogóle mi jeszcze tego nie pokazał.
Liam wyjął telefon i zaczął gdzieś dzwonić. Patrzyłam na niego zdezorientowana. Zaczął mówić o mnie. Wszystko to co mu powiedziałam, za wyjątkiem tego, że kocham Zayn'a.
-Zayn zaraz tu przyjdzie. - oznajmił uśmiechając się.
-Ale cham... - udawałam obrażoną.
-To ja was zostawię samych. - poklepał mnie po ramieniu.
Nie skapnęłam o co mu chodzi, ale po chwili dowiedziałam się. Nade mną stał Zayn. Rozpoznałam go po tej pamiętnej czarnej bluzie z Nirvaną. Włosy postawione na żel, ciemna karnacja, czekoladowe tęczówki i te malinowe usta - mój ukochany Zayn.
-Cześć. - pocałował mnie w policzek, a ja nic się nie odezwałam.
-Nie odezwiesz się? - spytał, a ja kiwnęłam głową na nie.
-Zaraz zobaczymy. - wziął mnie na ręce i posadził na swoich kolanach.
-A więc? - uroczo się uśmiechnął.
-A więc co? - spytałam również z uroczym uśmiechem.
-Więc kiedy powiesz mi, że mnie kochasz?
-Kto ci bzdur nagadał?
-Wiesz, Liam nie kłamie.
-Przecież on ci nic nie mówił!
-Ja mu się spytałem, a on przytaknął dzióbku. - w tym momencie złączył nasze wargi.
Zarzuciłam swoje ręce na jego szyję i zatraciłam się w pocałunku. Stawał się on coraz bardziej namiętny i zachłanny. Ręce Zayn'a powędrowały na moje odkryte uda. Postanowiłam przerwać pocałunek.
-Nie przerywaj. - oznajmił, wręcz rozkazał.
-Nie mogę puścić tego wszystkiego, co się wydarzyło, w zapomnienie.
-Kochanie, obiecuję ci, że jak teraz będę po zaplanowanym wcześniej koncercie to przyjadę tu i spędzę z tobą dużo czasu. - chciał mnie pocałować, ale odsunęłam się.
-Zayn, ja nie chcę związku na odległość.
-Będę zabierał ciebie i Alex w trasy, zgoda? A teraz chcę znowu poczuć twoje usta. - musnął moje wargi swoimi.
Usiadłam obok niego. Objął mnie swoim ramieniem, a ja wtuliłam się w niego. Bawiliśmy się naszymi dłońmi. Po chwili pociągnęłam Zayn'a za rękę w głąb parku. Przechodziliśmy właśnie koło róży.
-Wiesz, że tak oficjalnie, to my nie jesteśmy parą? - uśmiechnęłam się zadziornie.
Zayn zerwał różę z krzaczka i uklęknął na jedno kolano. Nie wiedziałam, o co mu chodzi. Wiedziałam jedno, że jest z niego wariat!
-Więc droga Caroline Sparks, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz wybranką mego serca?
-Niech się zastanowię... - powiedziałam, a po chwili dodałam. - Ależ oczywiście, najdroższy Zayn'ie Maliku.
Ucałował moją dłoń i wstał z ziemi. Włożył różyczkę za moje ucho i wyciągnął telefon. Zrobił mi jedno zdjęcie, lecz rozmazało się, bo ruszyłam się.
-Stój! Muszę mieć nową tapetę. - uśmiechnął się.
Stanęłam w dosyć śmiesznej pozie. Opierałam moje ręce na biodrach i lekko się przechyliłam. Zayn uwiecznił ten moment. Później złapał mnie w pasie i pocałował. Również zrobił nam zdjęcie, lecz skoro ma już nową tapetę to...
-Malik ani się waż! - krzyknęłam, kiedy przejrzałam jego niecne plany.
-Za późno, już dodane. - zaśmiał się.
Wyrwałam telefon z jego reki i weszłam na twitter'a. Zobaczyłam, że Zayn dodał nowe zdjęcie z dopiskiem: ''Z moją pierwszą, jedyną i najważniejszą miłością. W końcu razem! Kocham cię Caroline <3 ''
-Zgłupiałeś. - powiedziałam.
-Kocham cię Caroline. - powiedział.
-Ja ciebie też. - pocałowałam jego usta.
Do wieczora razem spacerowaliśmy po parku trzymając się za ręce i całując co chwilę.
Z punktu widzenia Alex.
Po rozmowie z Charlie poszłam się szykować. Nie wiem dlaczego, ale chciałam jakoś wyglądać. Zrobiłam sobie lekki makijaż, rozpuściłam włosy i poszłam się przebrać po raz trzeci. Chwyciłam pokrowiec z gitarą i poszłam do parku w umówione miejsce. Loczek już na mnie czekał.
- Witam Harolda. - powiedziałam dochodząc do ławki.
- Witać Alexandre. - odpowiedział i pokazał swoje dołeczki.
- Zaczynamy?
- Pewnie.
Nauka na początku szła tragicznie, ale po ciężkiej pracy w końcu się udało.
- No w końcu załapałeś! - powiedziałam uśmiechając się do niego.
- Dziękuję! - powiedział i pocałował mnie w policzek.
- No nie ma za co.
- No to w nagrodę zabieram cię na lody! - powiedział, złapał za rękę i pociągnął za sobą.
- Harry chodź się już gdzieś lepiej przejść!
- Okej...a gdzie chcesz iść?
- No nie wiem...może...może...no sama nie wiem no! Powłóczmy się tak bez celu.
- Jeśli tak chcesz...
I ruszyliśmy przed siebie. świetnie nam się ze sobą gadało, czułam jakbyśmy znali się od lat, a znamy się tylko trzy dni...nie wiem dlaczego. Doszliśmy na jakąś łąkę.
- Zmęczyłem się - westchnął Harry - usiądziemy?
- Okej, ale już się ściemnia...
- Spokojnie ze mną jesteś bezpieczna.
- Skąd mam mieć taką pewność.
- Po prostu mi zaufaj.
- No ufam ci, zbyt szybko zaczynam ufać ludziom i to jest właśnie nie za fajne...
- Dlaczego?
- Wykorzystują to, a później jak już im się znudzę odchodzą i wszystko wygadują lub coś w tym stylu.
- Ale wiesz, niektórym można zaufać...
- Mam nadzieję że tobie tak. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- Mnie można...jak chcesz to spytaj chłopaków.
- Nie muszę, bo już chyba zdążyłam ci zaufać...dziwne, wiem.
- Dlaczego dziwne?
- Znamy się dopiero trzy dni, a ja no sam widzisz...
- To wcale nie jest dziwne. Bynajmniej dla mnie.
- Dobra zmieńmy temat.
- Ale na jaki?
- Czy zawsze ja muszę coś wymyślać?
- No bo ja nie wiem.
- To na razie sobie pomilczmy.
Położyłam się na trawie i zaczęłam patrzeć w ciemne niebo, było już tak ciemno że zaczęły pojawiać się gwizdy. Harry położył swoją głowę na moim brzuchu. Nawet się nie zorientowałam kiedy zaczęłam bawić się jego lokami.
- Jakie jest twoje marzenie ? - spytał nieoczekiwanie.
- Eh...nie ważnie. Pomyślisz ze to głupie... - powiedziałam, nie chciałam się mu przyznawać że moje marzenie jest jak jakiejś małej dziewczynki.
- Ej, powiedz...obiecuję że nie będę się śmiał.
- Nie...
- No powiedz...
- Wiesz jak byłam mała kochałam oglądać bajki Disneya...zresztą do dzisiaj uwielbiam. I tak zawsze chciałam mieć taką historię...wiesz dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się ze czekali na siebie całe życie...tak bym tego chciała, ale wiem ze to nigdy się nie spełni.
- A skąd wiesz? Może spełni? Nic nie jest pewne.
- Może, ale wątpię. Wiele ludzi mi mówi że powinnam już dorosnąć bo mam prawie 18 lat, ale ja tego nie chcę.
- Dorośniesz wtedy kiedy sama będziesz miała na to ochotę.
- Wiem, o tym...a ty o czym marzysz?
- Moje marzenie się już spełniło...Jestem w zespole, mam wspaniałych przyjaciół, ale czuję że jeszcze czegoś mi brakuje...
- Miłości...- nie wiem dlaczego to powiedziałam.
- Może i tak....
Całą rozmowę przerwał telefon Harrego. Rozmawiał dłuższą chwilę.
- To był Zayn.
- I co chciał?
- Mamy przyjść do jego domu, chcą coś obgadać
- No to chodźmy.
Szliśmy szybkim krokiem i po dwudziestu minutach byliśmy już u Zayna w domu.
- No i są nasze zguby! - powiedziała Caroline.
- No jesteśmy. - powiedziałam i usiadłam koło niej.
- To...co chcieliście? - spytał Harry.
- Wpadliśmy na pomysł że pojedziemy razem na tydzień nad jezioro, co wy na to?
- Ja jestem za! - powiedział Harry.
- No można jechać tylko ze ja za bardzo pływać nie umiem...
- To się nauczysz, ale jutro z rana wyjeżdżamy. - powiedziała Charlie.
- A gdzie spać będziemy? - spytałam.
- Pod namiotami! - powiedział ucieszony Zayn. - i namioty mamy tylko dwuosobowe będzie trzeba się podzielić, więc z góry mówię że jestem z Caroline w jednym namiocie.
- A Danielle też by mogła jechać? - spytał Liam.
- No pewnie że tak. - powiedziała Charlie.
Liam poszedł zadzwonić do swojej dziewczyny, a my dalej się 'dzieliliśmy'
- No to ja z kim będę? Caroline już zajęta...- powiedziałam.
- Jeśli masz ochotę możesz być ze mną. - powiedział Harry i zabawie poruszył brwiami.
- No chyba nie mam innego wyboru. - odpowiedziałam.
- No to ja z Niallem będziemy w jednym namiocie?! - spytał Louis.
- No na to wygląda. - odpowiedział mu Zayn.
- Danielle jedzie! I żeby nie było, to ja jestem z nią w namiocie! - powiedział Liam wchodząc do pokoju.
- Przeżyjemy Stary! - powiedział blondyn i poklepał Louisa po plecach.
- No raczej.
- Ej dobra ja i Alex musimy spadać bo wujek i ciocia się będą martwić. Do jutra! - powiedziała Carolinie i pocałowała Zayna na pożegnanie.
- Do jutra. - powiedziałam i wyszłyśmy. Od razu kiedy zaszłyśmy do domu położyłam się spać, bo byłam zmęczona.


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 3

Z punktu widzenia Alex.
Była szósta rano, a ja się już obudziłam...zresztą nie tylko siebie bo Caroline także. Wszystko przez to ze obudziłam się z krzykiem.
- Co się stało?! - spytała wyraźnie przerażona Charlie.
- Przepraszam....to przez mój sen.
- Nie masz za co przepraszać, co ci się śniło? - spytała siadając koło mnie i przytulając mnie do siebie.
- Rodzice...Miałyśmy znowu pięć lat. Siedzimy w domu przed ogromną choinką i czekamy, aż mama powie ze możemy rozpakować prezenty...- mówiłam, a raczej bełkotałam przez łzy. - Ja tak strasznie za nimi tęsknię...
-Ja też, ale musimy był silne...nie płacz, prześpij się trochę. - powiedziała i pocałowała mnie w czoło. Próbowałam zasnąć, ale mi się nie udawało. Nie wytrzymałam wstałam z wyrka. Poszłam się ogarnąć, spięłam sobie jakiegoś takiego nie ogarniętego koka, nie malowałam się, ubrałam się i poszłam, raczej pobiegłam na cmentarz.Szybko odnalazłam grób rodziców. Usiadłam przed nim i patrzyłam na małe zdjęcie rodziców. Tak strasznie mi ich brakowało...Może i niedługo będę miała to osiemnaście lat, ale i tak czasami zachowuję się jak sześcioletnia dziewczynka. Nagle poczułam jak ktoś kładzie mi rękę na ramieniu. Automatycznie odwróciłam głowę. Nie ukrywam że się prze straszyłam, bo ten ktoś był w kapturze.
- K-kim jesteś? - spytałam przerażona.
- Już mnie nie pamiętasz?
Nie odpowiedziałam, bo po prostu bałam się. Spojrzałam tylko na niego (po głosie poznałam że to chłopak).
- To ja, Jackob, kolega z podstawówki, zawsze od ciebie ściągałem na klasówkach. - powiedział i ściągnął kaptur.
- O mój Boże cześć! nie strasz mnie tak więcej! - powiedziałam i go przytuliłam.
- No wiesz...A tak w ogóle to co ty tu robisz?
- Razem z Caroline odwiedziłyśmy ciocię i wujka.
- No to ciekawie...na długo?
- Same jeszcze nie wiemy.
- No to spoko...Co tu robisz tak wcześnie?
- Koszmary, itp. - wiem że mój dzisiejszy sen to nie był koszmar, ale raczej nie będę mu się zwierzać, w końcu nie widziałam go od podstawówki! - A ty?
- Codziennie rano tu spaceruję...i myślę, wspominam.
- Wspominasz? co?
- Te czasy kiedy codziennie się widzieliśmy, wiesz tęsknię za nimi...
- Jackob ja nie wiem co powiedzieć...
- Prawdę...Wiem że nie widzieliśmy się kilka lat, ale od czasu podstawówki jestem w tobie zakochany...Spróbujmy, proszę.
- Wczoraj straciłam chłopaka...ja chyba nie jestem gotowa na kolejny związek...
- Ja cię nie zranię...Zapomnisz o tym palancie migiem.
- Ale ja nie jestem pewna...
W tym momencie Jackob mnie pocałował. Nie było mi to na rękę. Oderwałam się od niego.
- Jackob nie! Przestań!
- Ale dlaczego?
- Ja nic do ciebie nie czuję!
- A może poczujesz...- powiedział i był coraz bliżej mnie.
- Nie czułam, czuję i czuć nie będę! Jesteś tylko dla mnie starym znajomym zrozum to! - wykrzyczałam mu to prosto w twarz i wybiegłam z cmentarza. Myślałam że ten wyjazd będzie dla mnie dobry, ale się myliłam jak na razie nie jest zbyt miło. Pobiegłam do domu. Tam na łóżku siedziała Charlie z słuchawkami w uszach. Usiadłam koło niej.
- Caroline... - powiedziałam wyjmując jej słuchawki z uszu.
- Co się stało?
- Wróćmy już do domu proszę...
- Dlaczego? co się dzieje? - spytała i objęła mnie ramieniem.
- Wiesz...najpierw ta zdrada, a teraz jeszcze spotkałam Jackob'a, tego kolegę z podstawówki. Zaczął się do mnie dostawiać,a ja nic do niego nie czuję...ja już nie mogę tego wszystkiego ogarnąć.
- Ej, Alex nie możesz tak po prostu uciekać od problemów. Tak nie może być. Idź i zrób coś dla siebie. No na przykład pograj na gitarze i pośpiewaj! Strasznie dobrze ci to wychodzi.
- Okej dzięki za radę! - powiedziałam i pocałowałam ją w policzek. Robiło się coraz cieplej jak na tak wczesną porę, więc postanowiłam się przebrać. Chwyciłam pokrowiec z gitarą, i szłam w stronę drzwi kiedy nagle poczułam przy nodze miłe futerko Zeusa.
- Co psiaku? Chcesz iść ze mną? - spytałam. On tylko po merdał ogonem. Przypięłam go na smycz i wyszliśmy. Usiadłam na ławce, Zeusa przywiązałam do niej i najpierw nastroiłam gitarę, a później zaczęłam grać. Pierwszą piosenkę jaką zagrałam to było I love you Till the end. Zatrzymywało się prze de mną mnóstwa par. Nawet trochę udało mi się zarobić. Po kilku piosenkach zauważyłam Zayna, Harrego, Louisa, Liama i Nialla. Nie robiło mi to zbytnio czegoś wielkiego. Postanowiłam przerzucić się na coś polskiego. Dziadek od strony taty był Polakiem i mnie kilka nauczył . Widziałam ze chłopacy usiedli dwie ławki obok mnie, ale ja grałam dalej. Zagrałam piosenki Dżemu : chcę ci coś powiedziećWehikuł czasuCzerwony jak cegłąNaiwne pytaniaAutsajder i wiele innych. W pewnym momencie podszedł do mnie Harry.
- Cześć Alex.
- Siemka.
- Masz talent.
- Jaki tam talent po prostu robię to co uwielbiam.A gram to co czuję.
- No i do tego dochodzi twój talent. Niall też gra na gitarze i czasami gra u nas w zespole, ale częściej śpiewa.
- To wy macie jakiś zespół?
- Tak. Nie słyszałaś o One Direction?
- No tak jakoś nie udało mi się usłyszeć...
- W sumie to dobrze ze nie słyszałaś, bo większość ludzi przyjaźni się z nami tylko ze względu na sławę...
- Nawet gdybym to wiedziała, to bym tego nie zrobiła. Ja nie przyjaźnię się z kimś za to że jest sławny czy coś w tym stylu, ja się przyjaźnie z kimś za to jakim jest człowiekiem.
W tym momencie obudził się Zeus i od razu zaczął lizać Harrego.
- Chyba cię polubił. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
- To chyba dobrze, bo ja go też.
- Dzięki że go wtedy złapaliście.
- Nie złapalibyśmy gdybyś nie zaczęła się drzeć.
- No wiesz strasznie kocham tego psa i nie wybaczyłabym sobie gdyby coś mu się stało.
- Szybko się przywiązujesz co nie?
- No niestety tak, dlatego trochę mnie boli jak ktoś mi bliski odchodzi tak po prostu, a najgorzej jak dwie bliskie ci osoby odejdą tak po prostu...
- O kim mówisz?
- O moich rodzicach...
- Przepraszam...nie powinienem nawet pytać.
- Nic się nie stało.
- Wiesz mam do ciebie prośbę...
- Jaką?
- Przed chwilą śpiewałaś taką fajną piosenkę, mogłabyś mnie jej nauczyć?
- A o jaką ci chodzi?
Zanucił chcę ci coś powiedzieć.
- Dobry wybór uwielbiam tą piosenkę.
- A o czym ona jest, bo nie zrozumiałem.
- Wiesz co spotkajmy się o szesnastej tutaj i wtedy cię nauczę okej?
- No dobra.
- To ja już będę mykać papa! Do zobaczenia. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Spakowałam gitarę, wzięłam Zeusa i wróciliśmy do domu. Charlie cały czas siedziała w pokoju.
- Ej czemu nigdzie nie wyjdziesz? Fajna pogoda itp.
- Wiesz jakoś nie mam ochoty...
- A dlaczego?
- Gadałam dzisiaj z Zaynem...
- I co?
- Powiedział że wciąż mnie kocha...
- No to chyba dobrze nie?
- Ale ja nie zniosłabym kolejnej rozłąki...
- Caroline, posłuchaj się młodszej siostry. Widać że ty nadal go kochasz, a on ciebie! Jeśli ludzie się kochają to muszą ze sobą być, a ty i Zayn jesteście przykładem idealnej pary. - patrzyła tylko w jeden punkt, a ja gadałam dalej. - Nawet nie wiesz jak bardzo ci tego zazdroszczę, takie prawdziwej miłości, a nie takiego czegoś jak ja przeżyłam.
- Jesteś wspaniałą siostrą i dziewczyną na pewno znajdziesz kiedyś sobie swojego Romeo.
- Oby...Ale ty już takiego masz, to Zayn. Nie strać go drugi raz.
Z perspektywy Charlie
Kiedy po raz drugi wstałam, o dziwo Alex już nie było. Spojrzałam na zegarek - ósma. Zazwyczaj obie spałyśmy do późna. Ale cóż, ludzie się zmieniają.
Postanowiłam sobie dzisiaj trochę pobiegać, jak to zazwyczaj robiłam, z resztą nadal robię, w Londynie. Podeszłam do walizki, gdzie wszystkie ciuchy były upakowane byle jak. Wyciągnęłam z niej czarną bokserkę i czarne, krótkie spodenki. Na nogi założyłam Nike. Zabrałam to tego niebieską bluzę. Dostałam ją od rodziców na imieniny. Łzy zaczęły zbierać mi się w oczach, ale pomyślałam, że muszę być silna. Przypięłam smycz do Lucky'ego, bo chciałam zabrać go ze sobą, co później nie okazało się za dobrym pomysłem. 
Zeszłam na dół. Zabrałam jabłko ze stołu i przy okazji wzięłam również słuchawki. Sprawdziłam stan swojego portfela - wzięłam jakieś drobniaki na kupno picia. Wyszłam z domu razem z psem i truchtem zmierzałam w stronę parku.
Biegając już jakieś piętnaście minut zauważyłam JEGO. Siedział na ławce z kumplami. Gwałtownie się zatrzymałam. Musiałam przemyśleć moją trasę - przebiec przez wcześniej zaplanowane miejsce czy tak nagle zmienić plany. Pomyślałam sobie, że ON nie zepsuje mi tego dnia. Razem z Lucky'm znowu ruszyliśmy. Za parę metrów miałam przebiec koło niego... Nie wiem dlaczego, ale bałam się. Bałam się jak cholera! Lukcy jakby wyczuł co się dzieje i pobiegł szybciej...
Przebiegłam koło niego. Kamień spadł mi z serca. Nie odwracałam się w ogóle. Stanęłam dopiero przy budce z lodami. Mimo że było chłodniej zamówiłam sobie trzy gałki lodów i dokupiłam wodę. Niedaleko miejsca, w którym się znajdowałam, stała fontanna. Przeszłam spokojnym spacerkiem tam z moim pieskiem i pozwoliłam mu się wykąpać. Sama zaś usiadłam na ławce zaraz przy zbiorniku. 
Odpoczywając znowu zauważyłam, że idzie tu Zayn. Speszyłam się. Zauważył mnie! To była jedna z najgorszych, możliwych opcji! Chciałam szybko zabrać stąd psa, lecz on odmawiał mi posłuszeństwa. 
-Lucky! - podniosłam głos.
Pies odpowiedział mi tak, że całą mnie pochlapał. Zdenerwowałam się i wyciągnęłam psa z fontanny. I tak nie robiło mi to żadnej różnicy, gdyż byłam już tak czy siak cała mokra. Zdjęłam moją bluzę i zawiązałam ją sobie w pasie. Rozejrzałam się dookoła i nigdzie nie widziałam mojego szczeniaka! Po chwili dostrzegłam go - bawiącego się z mulatem i jego czwórką kumpli. Chcąc, czy nie chcąc musiałam do nich podejść. 
-Chciałabym zabrać mojego psa. - oznajmiłam patrząc na piątkę chłopaków.
-Jak się wabi? - spytał uroczy blondyn z niebieskimi ślepkami.
-Lucky. - niepewnie odpowiedziałam.
-Niall jestem. - wyciągnął do mnie dłoń blondynek.
-Caroline. - uścisnęłam ją.
Przez chwilę Zayn chyba mnie nie zauważył, ale kiedy wypowiedziałam swoje imię, podniósł się jak na komendę. Spoglądał na mnie, ale ja uciekałam wzrokiem po całym parku. 
-Ja jestem Harry. - powiedział chłopak w loczkach.
-Ja Liam. - odpowiedział brązowooki.
-A ja jestem Jennifer. - odpowiedział szatyn, na co wszyscy się zaśmiali, łącznie ze mną. - A tak na serio to mam na imię Louis.
-Caroline, ale wolę jak mówią mi Charlie. - powiedziałam.
-A ty się pacanie nie przedstawisz? - loczek szturchnął mulata.
-Dlaczego mnie unikasz? - spytał Zayn patrząc mi w oczy.
-Chciałabym już iść. Miło było was poznać chłopaki. - zapięłam psu smycz.
-Caroline! Porozmawiajmy w końcu! Nie możesz całe życie uciekać przede mną! - donośnie podniósł głos, można powiedzieć, że krzyknął.
-Ej, nie wydzieraj się na nią! - stanął w mojej obronie Louis.
-To TY uciekłeś bez słowa. - odpowiedziałam z żalem w głosie.
-Nie uciekłem, tylko wyjechałem w trasę! - bronił się.
-Nie dałeś znaku życia. Co ja miałam sobie pomyśleć?! - łzy zaczęły napływać mi do oczu.
Reszta chłopców patrzyła na nas jak na jakiś...idiotów? Chyba tak mogłam nas w tamtym momencie nazwać, bo dwoje ludzi kłócących się w parku to chyba niecodzienny widok. 
-Może też nam coś wyjaśnicie? - powiedział Liam.
-Ach tak! To ty jesteś Caroline! Zayn dużo nam opowiadał o tobie. - powiedział Harry, lecz nie zwróciłam na to uwagi.
-Zayn jest, znaczy był, moim przyjacielem. Największym skarbem jakiego posiadałam. Rok temu zmarli moi rodzicie. Jego nie było wtedy przy mnie! Wyjechał! Nie dał znaku życia! - wykrzyczałam.
-Ej, spokojnie. - podszedł do mnie blondyn.
-Zostaw mnie. - odsunęłam się.
-Charlie, proszę cię. Nie rozumiesz, że wiem, że popełniłem błąd? - Zayn dalej brnął w swoje.
-Niełatwo mi po tym wszystkim ci wybaczyć. - oznajmiłam patrząc w jego czekoladowe tęczówki. 
Moje oczy nie wytrzymały i popłynął z nich potok łez. Schowałam głowę w kolana. Ktoś usiadł obok mnie i przytulił mnie do swojego torsu. Podniosłam się i ujrzałam zasmuconego Zayn'a. Objęłam go mocno. Opuszkami palców masował moje plecy. 
Kiedy się uspokoiłam podniosłam się i zobaczyłam, że przy nas nie ma reszty chłopaków jak i mojego psa. 
-Gdzie Lucky? - spytałam pociągając nosem.
-Chłopacy wzięli go na spacer. Chcę z tobą porozmawiać. - powiedział pełen skruchy.
-Zayn, rozumiem, że kariera jest ważna dla ciebie, więc nie odnawiajmy naszej przyjaźni i tych uczuć, które były między nami. Znowu mnie zostawisz, a ja nie chcę cierpieć i przechodzić przez to drugi raz.
-Nie zostawię cię teraz, słyszysz? Nigdy nie przestałem cie kochać.
Jego usta zaczęły zbliżać się do moich. Nagle złączyły się w namiętnym pocałunku. Wiedziałam, że źle robię, ale ja tak dawno nie czułam jego warg. Oderwałam się po jakiś paru minutach od niego i spojrzałam w jego oczy. Były rozświetlone i tak jakby pełne szczęścia. 
-Nie jestem jeszcze gotowa na to Zayn. Bądźmy na razie przyjaciółmi. - przytuliłam się do niego.
-Ale ja cię tak bardzo kocham...
-Jeśli mnie na prawdę kochasz, to daj mi czas... Muszę to wszystko ogarnąć. Pójdę teraz do domu. Niech ktoś później przyprowadzi mi psa, okey? 
-Okey. Kocham cię i nie zapominaj o tym.
Mimowolnie się uśmiechnęłam i wyszłam z parku zostawiając Zayn'a samego na ławce. Musiałam przemyśleć, czy chcę być z nim, czy go kocham? Trudne to będzie dla mnie, ale cóż... Nie zniosłabym kolejnej rozłąki...

sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 2



    Z punktu widzenia Alex.


To już drugi dzień w Bradford. To miasto jest dla mnie najważniejsze. Obudził mnie, mój kochany Zeus. Zaczął lizać mnie po twarzy, czyli to było znakiem ze chce iść na dwór. Wstałam z wyrka i poczłapałam do łazienki się ogarnąć. Splotłam sobie warkocza na bok, zrobiłam lekki makijaż i wyszukałam coś w torbie, przypięłam Zeusa na smycz i jeszcze poszłam do kuchni. 

- O gdzie się wybierasz tak wcześnie? - spytała ciocia szykując śniadanie.
- Na spacer z psiakiem. - od powiedziałam chwytając jabłko.
- A śniadanie? - wtrącił wuja.
- Jak wrócę to coś zjem. - pocałowałam ich w policzek i wyszłam z domu. Poszliśmy z Zeusem w stronę parku. Tam usiadłam na ławce, a smycz była tak długa by psina mogła się wylatać. Nagle usłyszałam dźwięk sms'a. Otworzyłam wiadomość i całą radość tak jakby zniknęła. Było tam zdjęcie mojego chłopaka z moją przyjaciółką, pod spodem była jeszcze wiadomość : W końcu Eric może być z kimś perfekcyjnym, a nie takim wybrakowanym jak ty ;) Twoja przyjaciółka Christina :* xx. Zapatrzyłam się w to zdjęcie i od razu zachciało mi się ryczeć. Fakt jestem wybrakowana, jedyną osobą, której ufam jest moja siostra i to jedyna osoba, która tak naprawdę mnie kocha...ale po prostu nie mieściło mi się to w głowie. Przez to wszystko nie zauważyłam jak Zeus wyślizgnął się z obroży i gdzieś pobiegł.
- Zeus! - zaczęłam się drzeć na cały park - Zeus do nogi! - łzy zaczęły cieknąć mi z oczu. Myślałam już tylko o najgorszym, ze coś się stało mojemu psiakowi. Biegałam po parku i tak krzyczałam, pytałam ludzi, ale nikt nie widział biało - brązowego szczeniaczka. Nagle zobaczyłam grupkę chłopaków, którzy bawili się z nim. W tej grupce był też Zayn. Nie miałam ochoty na niego patrzeć po tym co zrobił Caroline, ale chciałam odzyskać pieska.
- Zayn! trzymajcie tego psa, proszę! - krzyknęłam do niego a on tylko odkiwnął głową. Biegłam coraz szybciej i niestety nie zauważyłam gałęzi i jebs! potknęłam się i poleciałam do przodu. Od razu pies podbiegł do mnie. Chwyciłam go i mocno do siebie przytuliłam.
- Nie uciekaj mi nigdy więcej, proszę! - mówiłam jakby miał to zrozumieć. Siedziałam tak na tym chodniku i nie wypuszczałam z objęć mojego Słodziaka.
- Dobra Alex wstań - usłyszałam Zayna. Posłałam mu groźnie spojrzenie. Niech wie że nie może tak się po prostu uśmiechnąć i wszystko  będzie dobrze. 
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się miło do każdego z nich i nawet do Malika bo tak wypadało.
- A my to się chyba nie znamy... - powiedział uroczy brunet w loczkach.
- Ja jestem Alexandra, ale wolę jak ludzie mówią na mnie Alex. - odpowiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Ja jestem Harry, to jest Liam, Niall i Louis, a Zayna jak widać już znasz.
- No znam...
- Zna ale najchętniej, by zabiła. - wtrącił Zayn.
- Po tym co zrobiłeś mojej siostrze?! Ty wiesz jak ona cierpiała i jeszcze ta śmierć rodziców! - zaczęłam wrzeszczeć mu prosto w twarz.
- Nie miałem czasu jej o tym powiedzieć. - próbował się jakoś bronić.
- A kurwa telefon to co?! Numer chyba miałeś! 
- Wiem i dlatego chcę to wszystko naprawić!
- Słuchaj no. Jeszcze raz złamiesz jej serce, a ja złamię ci nos i ta twoja buźka nie będzie już taka piękna!
Już byłam bliska żeby mu walnąć w twarz, ale przeszkodził mi telefon. To był Jack, już mój były chłopak.
- Czego chcesz?
- Pogadać...
- O czym?!
- Ten SMS od Christiny...byłem wtedy pijany! 
- Gówno nie pijany! 
- Daj to sobie wytłumaczyć! 
- Co tłumaczyć?! że miałeś już dość bycia z jakąś wybrakowaną sierotą?! Byłam dla ciebie nieodpowiednia bo nie zakładałam miniówek i nie nakładałam sobie kilo tapety na ryj?!
- Przepraszam...
- W dupę se wsadź to przepraszam! Idź sobie bzyknij Christinę, o ile kurwa masz czym! 
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o chodnik. Cały się roztrzaskał, ale mnie to nie ruszyło. Pożegnałam się z chłopakami i wróciłam do domu. Usiadłam na łóżku i zaczęłam ryczeć w poduszkę. Usłyszałam drapanie w drzwi, od razu wiedziałam że to Zeus. Wpuściłam go do środka.
- Narobiłeś mi dzisiaj strachu głuptasie. - powiedziałam i pocałowałam go w czoło. Od tylko polizał mnie po policzku i powędrował na dół. Poszłam do salonu i włączyłam sobie telewizor. Latałam po kanałach i przełączyłam na coś i akurat zaraz miał lecieć dramat PS Kocham cię. Lubiłam go nawet oglądać, chociaż zawsze się na nim rozklejałam. Poczłapałam do kuchni po coś do picia i jedzenia. 
- A gdzie Caroline? - spytałam wujka, który czytał gazetę. 
- Poszła do Malików - odparł.
- Mhm.
Wróciłam na sofę i chwilę później dołączył do mnie Zeus. Razem z nim zaczęliśmy oglądać. Co drugą scenę ryczałam i za każdym razem ciocia pytała mi się co się stało ja z rozbawieniem po raz kolejny tłumaczyłam jej że to przez film. Skończył się film i poszłam na spacer, tym razem bez Zeusa, bo sobie spał. Łaziłam zawsze tymi samymi dróżkami. Te same drzewa, krzaki, nic tu się nie zmieniło. Takie Bradford jakie zapamiętałam i kochałam.
- Cześć Alex! - usłyszałam Harrego.
- O siemka. Co tam u ciebie?
- A wiesz tak jakoś leci, ale chyba u ciebie nie za dobrze, po tym jak roztrzaskałaś swój telefon...
- A jakoś daję radę...
- Przepraszam za ciekawość, ale kto cię tak zezłościł?
- Mój były...Dostałam zdjęcie jak liże się z moją przyjaciółką, wiec wiesz...straciłam i przyjaciółkę i chłopaka...
- Idiota...
- Czemu tak myślisz?
- Ja bym czegoś takiego nie zrobił tak pięknej dziewczynie jak ty. - powiedział i cwaniakowato się uśmiechnął.
- Daruj sobie te fałszywe komplementy. 
- One nie są fałszywe. 
- A myśl sobie co tam chcesz.
- Wiesz jak ty to robisz?
- Ale co?
- Mówisz ludziom co o nich myślisz tak prosto z mostu, na przykład tak jak dzisiaj Zaynowi...
- Zranił moją siostrę...nie wystarczy?
- No chyba wystarczy...ale on nie chciał tego zrobić.
- Słuchaj jak masz zamiar go bronić to darujmy sobie tą rozmowę. Już się na niego nie gniewam bo wiem ze Caroline naprawdę go kocha, ale jak zrobi to samo po raz drugi tu go chyba zabiję.
- Nie nie o to mi chodzi. Po prostu.....zmieńmy temat.
- No okej. A tak w ogóle to co was tu sprowadza do Bradford?
- Przyjechaliśmy na trochę tu z Zaynem, a później cała piątką wracamy do Londynu, do naszej wspólnej willi.
- Ja i Caroline też mieszkamy w Londynie.
- No to fajnie. Masz ochotę na lody?
- Pewnie!
Poszliśmy do lodziarni. Wzięłam sobie czekoladowe.Usiedliśmy przy stoliku i tak sobie gadaliśmy.Zleciało kilka godzinek, strasznie fajnie mi się z nim czas spędzało i gadało, ale musiałam już wracać do domu. Odprowadził mnie i się porzegnaliśmy. 
- Wróciłam! - krzyknęłam ściągając buty.
- Akurat zdąrzyłaś na kolację - powiedziała Charlie wychylając się za drzwi kuchennych.
- To dobrze bo zgłodniałam.
Usiedliśmy do stołu i tak jakoś w milczeniu zjedliśmy kolację. Po jedzeniu umyłam naczynia i poszłam się przebrać w piżamy. Caroline leżała na łóżku jak nieżywa.
- Widziałam się z Zaynem i jego kolegami... - powiedziałam.
- Ja też go widziałam. - odparła. 
- Gadałaś z nim?
- Nie...Po za tym co się stało z twoim telefonem?
- Rozwaliłam go...
- Dlaczego?!
- To przez Erica i Christine. Zdradził mnie z nią...
- Nie przejmuj się tym palantem, tak będzie lepiej.
- Tak myślisz?
- Pewnie że tak.
- No dobra, teraz chciałabym iść już spać, dobranoc! 
- Dobranoc.
Zasnęłam od razu.
Z perspektywy Charlie.
Kiedy szłam w stronę domu Malików zżerał mnie ogromny stres. Sama nie wiem dlaczego. Może dlatego, że obawiałam się, że spotkam tam JEGO? Może i tak, ale w końcu jego rodzina była dla mnie prawie jak moja własna! Kiedy stanęłam przed bramą domu państwa Malików, zastanawiałam się czy wejść, czy wrócić do domu. Postanowiłam przełamać swój lęk i zadzwoniłam dzwonkiem. Brama automatycznie się otworzyła, a ja swobodnie podeszłam do drzwi. Zastukałam lekko do drzwi i czekałam, gdy ktoś otworzy mi drzwi. W najgorszym przypadku mógłby to być ON... Drzwi zaczęły się delikatnie uchylać. Na szczęście zobaczyłam w nich Waliyah.
-Caroline? - uśmiechnęła się do mnie.
-Cześć Waliyah. - podbiegła do mnie i uściskała mnie.
Chyba się za mną stęskniła, bo nikt wcześniej, oprócz ciotki, nie okazał mi takiej czułości. No może jeszcze Doniyah. Co w rodzinie, to nie zginie jak to mówi jakieś przysłowie. 
-Wróciłaś? - spytała nie puszczając mnie.
-Można tak powiedzieć. - lekko się zaśmiałam.
Złapała moją dłoń i wciągnęła mnie do środka. Zdjęłam moją skórzaną kurtkę, którą powiesiłam na wieszaku i wtedy zobaczyłam kolejną dziewczynkę z rodu Malików - Safaa.
-Caroline! - podbiegła najszybciej jak mogła i wtuliła się we mnie.
Mała miała łzy w oczach. Śmiać mi się chciało w tym momencie. Objęłam ją i głaskałam ją po plecach. Jednak stęskniłam się za to rodziną. Jak na zawołanie w tym momencie do pomieszczenia weszli rodzice uroczych dziewcząt. Oni też mnie mocno uściskali. 
Zaprosili mnie do salonu, gdzie usiadłam na wygodnej sofie i czekałam za kawą. Obok mnie od razu usadowiły się Waliyah i Safaa. Wszyscy zaczęli mi się wypytywać o najdrobniejsze szczególiki. Później do domu weszła Doniyah, która również ucieszyła się z mojego przyjścia. Zrobiła sobie herbatę i od razu zaciągnęła mnie do swojego pokoju. Wiedziałam, że czeka mnie bardzo interesująca rozmowa. 
-Widziałaś się z nim? - spytała prosto z mostu siadając obok mnie.
-Z kim? - udawałam, że nie rozumiem o co jej chodzi, gdyż chciałam uniknąć tego tematu. 
-Z Zayn'em...
-Nie...
-Dlaczego go unikasz?
-A co mam mu powiedzieć? Prawie od roku się z nim nie widziałam! Zostawił mnie...
-Wyjechał w trasę, musisz go zrozumieć.
-Ale nawet nie dał znaku życia! - rozpłakałam się.
Doniyah szybko odstawiła kubek i przytuliła mnie do siebie. Potrzebowałam wtedy wsparcia od kogokolwiek, byle nie od NIEGO. Nie chciałam od niego już nic...Ale ja go tak bardzo kochałam i z resztą nadal kocham. Moje uczucie do niego nigdy nie wygasło. 
Kiedy się uspokoiłam, spojrzałam na zegarek w telefonie. Mój pies potrzebował spaceru, więc chciałam aby Alex wyszła z Luckym i Zesuem. Wybrałam jej numer, lecz niestety sygnał nie odpowiadał. Dzwoniłam do niej cztery razy pod rząd, lecz nie dawało to żadnego skutku. Pomyślałam, że coś mogło się stać. 
-Alex nie odbiera, muszę wrócić do domu. - oznajmiłam.
-Dokończymy tą rozmowę później. 
-A jest tu co dokańczać? - szepnęłam schodząc po schodach. 
Założyłam swoją kurtkę i zaczęłam się żegnać z dziewczynkami. Uściskałam ich rodziców i pocałowałam Doniyah w policzek. Na sekundę spojrzałam przez okno i zobaczyłam podjeżdżający czarny samochód. Pomyślałam, że to jacyś goście. Otworzyłam drzwi i zderzyłam się z kimś. Spojrzałam w górę, gdyż dana osoba była wyższa ode mnie o głowę. Wtedy zobaczyłam te czekoladowe tęczówki i te kruczoczarne włosy. Momentalnie opuściłam mój wzrok i wyminęłam go w drzwiach. Szłam przed siebie i nie odwracałam się.
-Charlie! - krzyczał za mną, a ja odpowiadałam mu ciszą.
-Caroline! Wracaj! - nie dawał spokoju.
W bramie posłałam mu groźne spojrzenie i w tym momencie zobaczyłam jego czy przepełnione skruchą, smutkiem i żalem. Nie miało to teraz dla mnie największego znaczenia. Opuściłam teren posesji i pobiegłam do mojego domu. Zdyszana zamknęłam drzwi i zdjęłam wierzchnie ubranie. Pobiegłam do swojego pokoju i tam swobodnie się rozpłakałam. 
-Dlaczego wrócił?! Właśnie teraz?! - krzyczałam sama do siebie.
Wstałam i ze złością wywaliłam wszystkie ciuchy z torby. Porozrzucałam je po całym pokoju. Strąciłam lampkę z nocnego stolika. Kiedy chciałam pozbierać tłuczone szkoło skaleczyłam się w palec. Owinęłam go w chusteczkę i położyłam się spać. 
Kiedy wstałam, poszłam na dół zrobić kolację. Kiedy skończyłam przygotowania do domu wparowała Alex. Zjadłyśmy w ciszy kolację, po czym siostra pozmywała naczynia. 
Leżałam sobie na łóżku i patrzyłam w jeden punkt, kiedy do pokoju weszła Alex ubrana w pidżamy. Poinformowała mnie o swoim rozbitym telefonie. Współczułam jej, że w taki sposób dowiedziała się o tym, że jej chłopak jej nie chce. Zasługiwała na zupełnie kogoś lepszego. Skończyłyśmy naszą rozmowę i położyłyśmy się spać. Myślałam, co za wydarzenia spotkają mnie jutro...