niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 6

                                                                       Z punktu widzenia Alex
Obudziłam się jakoś o trzeciej w nocy, nie wiem czemu. Po prostu czułam się wyspana. Harry leżał obok mnie i spał. Zeus się w niego wtulił. Zrobiłam im zdjęcie aparatem, tak słodko to wyglądało. Nie chciałam go budzić, ale też nie chciało mi się siedzieć w namiocie. Wyszłam najciszej jak potrafiłam i podreptałam na mały mostek przy jeziorze. Nie było go widać z namiotów, więc raczej nikt by mnie nie zauważył. Szłam jakieś dziesięć minut, aż w końcu dotarłam do celu. Nadal nie mieściły mi się w głowie zdarzenia z wczoraj. Ten pocałunek...ale czy to się liczy skoro on był pijany? Sama już nie wiedziałam.
- Alex? co ty tu robisz? - spytała Danielle siadając koło mnie.
- Nie mogę spać...a ty?
- Ja mam to samo. Słuchaj Alex...
- Co?
- Czujesz coś do Harrego?
- Tak...ale nie wiem czy on coś do mnie...
- Na pewno inaczej by cię nie pocałował.
- Widzieliście?
- Najpierw zauważył Liam, a później mi pokazał.
- Ale on był pijany, jak się obudzi nie będzie tego pamiętał. Tylko nasza trójka będzie pamiętać co się wczoraj stało...
- W sumie racja...
- Nie wysiedzę w miejscu przez to wszystko...idę po nich posprzątać.
- Idę z tobą.
Poszłyśmy. W miedzy czasie zaczęło się rozjaśniać. Sprzątałyśmy około dwóch godzin. później usiadłyśmy na krzesłach i odpoczywałyśmy.
- I co energia wyładowana? - spytała Danielle.
- Nie. Jeszcze nie.
- To może pójdziemy pobiegać?
- Okej, tylko się przebiorę.
Wbiłam się w jakieś dresy i razem z Danielle pobiegłyśmy do lasu. Za nami biegł Zeus który najwidoczniej poleciał za mną. Biegałyśmy chyba z dwie godziny. Kiedy wróciłyśmy wszyscy siedzieli na krzesełkach wyraźnie zkacowani, no oprócz Liama. Nasza trójka miała największy ubaw.
- Co się wczoraj stało? - spytał Harry patrząc na nas.
- Oj dużo rzeczy...- powiedział Liam.
- Przepraszam na chwilkę. - powiedziałam i pociągnęłam ze sobą Dan i Liama.
- Co się dzieje Alex? - spytał Liam.
- Mówić mu o wczorajszym czy lepiej nie? - spytałam.
- Wiesz chyba lepiej nie...dopuki sam sobie nie przypomni to nie warto. Bo... - mówił Liam.
- Bo co?
- Bo on ma dziewczynę...
- C- co?! - prawie że wykrzyczałam.
- Cicho! Tiffany Brugs...to dziewczyna Harrego.
-O kurwa... - zaklnęłam pod nosem. - To po co on to zrobił?
-Nie wiem...to jest do niego niepodobne.
-Był pijany...miał prawo. Po prostu nie może się o tym dowiedzieć.
-Jesteś pewna? - spytała Danielle.
-Tak, jestem. Tylko muszę się starać zachowywać przy nim jakby nic się nie stało...
-Na pewno dasz radę. - powiedziała i mnie przytuliła.
Wróciliśmy. Wszyscy się na nas gapili.
-Po co poszliście? - spytała Charlie.
-Nie ważne... - odpowiedziałam.
-To może w końcu dowiemy się, co się wczoraj działo? - spytał Louis.
Opowiedzieliśmy im wszystko, no oprócz jednego...tego pocałunku. Później poszliśmy wszyscy do jeziora się wykąpać. Wyszłam jako pierwsza i poszłam się wysuszyć i przebrać. Wzięłam gitarę i poszłam na ten mostek. Przez chwilę gapiłam się na wodę i na niebo, a później zaczęłam grać. Po jakimś czasie wróciłam do namiotu. Harry tam siedział i gadał z kimś przez telefon.
- Też cię kocham papa. - skończył.
- Z kim to tak zawzięcie dyskutujesz? - spytałam.
- Z Tiffany...moją dziewczyną.
- A to ciekawe. - odpowiedziałam.
- Alex...mam wrażenie że nie powiedzieliście nam wszystkiego z wczoraj...nie wiem co się stało, ale jeśli zrobiłem coś złego to przepraszam.
- Spokojnie, wiecie wszystko. Nie zrobiłeś nic złego.
- To dobrze.
Uśmiechnęłam się sztucznie. Włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam bawić się z Zeusem. Loczek przez jakiś czas nas obserwował. Nagle poczułam się zmęczona. Położyłam się a mój psiak obok mnie. Głaskałam przez dłuższy czas jego futerko, słuchając muzyki i nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam.
Z perspektywy Charlie
Obudziłam się jakoś koło dziesiątej. Podniosłam się i poczułam suchość w ustach oraz okropny ból głowy. Zayn jeszcze spał. Obejmował mnie w pasie. Chciałam wyjść z namiotu, lecz zauważyłam, że jestem naga.
-O nie, nie, nie. To nie mogło się zdarzyć na prawdę. - myślałam.
Rozejrzałam się po namiocie i zauważyłam w nim 4 zużyte prezerwatywy. Złapałam się za głowę i zaczęłam nią energicznie potrząsać. Przeszywał mnie ból... Trudno, trzeba iść dalej i zapomnieć, chociaż ja nie pamiętam nic z wczoraj! Założyłam wczorajszą bieliznę, spódniczkę i włożyłam na siebie koszulkę Zayn'a. Wyszłam z namiotu w poszukiwaniu butelki wody. Zauważyłam, że tylko Nialler ma butelkę, więc podeszłam i zabrałam mu ją. 
-Ey! - zbulwersował się.
-Wal się. - wypiłam parę łyków.
-A więc... - zacięłam się, bo Zayn wyszedł z namiotu - Może ktoś powie nam, co tu się wczoraj działo?
-No co ty kochanie, nie pamiętasz? - powiedział mulat całując mnie w usta i kucając obok mnie. 
-No nie. 
-To chodź, opowiem ci. 
-Zaraz.
W pewnym momencie Alex, Liam i Danielle udali się kawałek od nas. Z pretekstem oddania Niall'wi butelki podeszłam bliżej nich i to usłyszałam zszokowało mnie. Harry wykorzystał moją siostrę! Nie mogłam tego tak zostawić.
Zayn złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę busa. Tam wyciągnęłam jakieś czyste ubrania. Zayn też się przebrał. Oparłam się o fotele i spojrzałam na Malika.
-A więc? - spytałam.
-Więc co? - odpowiedział pytaniem na pytanie i przy okazji zapiął spodenki.
-No mów, co się wczoraj wydarzyło.
-Więc upiłaś się, jak praktycznie każdy z nas, no i później zaczęliśmy się całować, jak każda para i...
-Przestań porównywać!
-No ok. - zaśmiał się - No i później poszliśmy do namiotu no i ten, no...
-Przespaliśmy się ze sobą? 
-No tak...
-I ty to tak przyjmujesz, ze spokojem?!
-No a co, stało się i już.
-Nie chce mi się już z tobą gadać. - wyszłam z busa.
-Charlie no! - nie odwracałam się - Charlie wracaj!
Usiadłam na krześle. Zauważyłam, że wszyscy pływają sobie w jeziorze. Postanowiłam nie przerywać im zabawy. Po chwili podszedł do mnie Zayn, lecz byłam na niego zła, bo... właściwie to nie wiem. Nie wykorzystał mnie, bo sama tego chciałam!
-Gniewasz się? - spytał czułym głosem, a ja odwróciłam wzrok.
-Może...
-Spójrz na mnie. - powiedział, ale nie reagowałam - Spójrz mi w oczy. - złapał moją twarz i przykręcił ją tak, że musiałam mu spojrzeć w oczy.
-No co chcesz?
-Skarbie, nie cofniesz czasu, stało się i już.
-Ale kochanie, ja chciałam zapamiętać mój pierwszy raz, a nie zrobić to po pijaku.
-Obiecuję ci, że jak wrócimy, to zrobię ci powtórkę z tej nocy, co? - uśmiechnął się.
-Okey. - zaśmiałam się i pocałowałam go czule.
Przytuliliśmy się i po chwili Zayn dołączył do pływających. Alex wyszła z wody i chyba położyła się spać. Postanowiłam załatwić sprawę z Harry'm i nie zastanawiałam się, jakie będą tego konsekwencje. 
Kiedy wszyscy opuścili wodę, zawołałam do siebie Harr'ego i poprosiłam go o spacer. Wielce uśmiechnięty zgodził się. Po przebraniu ruszyliśmy się przejść. 
Kiedy byliśmy w sporej odległości od reszty, zaczęłam krzyczeć na Styles'a, a on był tak przerażony, że nie wiedział, o co chodzi. Nie wytrzymałam z nerwów i spoliczkowałam go.
-Boże, ja cię strasznie przepraszam. - zaczęłam gładzić jego policzek.
-Widocznie mi się należało.
-Odpowiedz mi...
-Ale na co?!
-Dlaczego wykorzystujesz Alex? Ona ci zaufała, a ty ją perfidnie... - przerwał mi.
-Ale ja nawet nie wiem, co zrobiłem!
-Pocałowałeś ją! Ona nie chce ci mówić, bo masz dziewczynę!
-C-c-co? - widziałam wstyd w jego oczach.
-Jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie, a ty zastanów się nad sobą. - pocałowałam go w czerwony policzek i odeszłam.
Kiedy wróciłam wszyscy siedzieli i się przekrzykiwali. Gdy Niall i Louis mnie zauważyli od razu na kolanach do mnie podbiegli i zaczęli mnie błagać.
-Graj z nami w podchody. - zaczął Niall i złożył ręce.
-Błagamy! - krzyknął Louis.
-No okey. - wiwatowali i posadzili mnie na krześle. 
Tych dwóch wariatów nawet obudzili Alex, która zaspana musiała również z nami grać. Wrócił także Harry, który uśmiechnął się do mnie. Postanowiłam wpakować ich do jednej drużyny, żeby sobie wszystko wyjaśnili.
-No to co, chłopaki na dziewczyny? - powiedział Liam.
-Chyba śnisz. - powiedziała Dan.
-Ja, Zayn, Niall i Louis na Harr'ego, Liam'a, Dan i Alex. - zaproponowałam.
Wszyscy się zgodzili. W grze kamień, papier, nożyce wyszło, że moja drużyna się chowa. Reszta schowała się do namiotu, gdzie mieli odczekać dziesięć minut. Przemyśleliśmy wszystko i stwierdziliśmy, że schowamy się w lasku, który znajdował się paręset metrów dalej i później wrócimy do miejsca rozłożenia namiotów i pływając w jeziorze poczekamy na nich. 
Zbierając po drodze patyki i układając strzałki chodziliśmy po lesie. Nie dało się nas nie słyszeń, bo chłopacy zachowywali się ja małe dzieci i darli się w niebo głosy! 
Po godzinnym łażeniu po lesie przeszedł czas na odpoczynek. Wbiegliśmy do wody i zaczęliśmy się wygłupiać. Teraz pozostało nam tylko czekać na resztę.

2 komentarze:

  1. Super. A teraz proszę kolejny rozdział zaje**** piszesz. ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale my piszemy we dwie to opo *________________*

    OdpowiedzUsuń