Obudził mnie Zeus. Lizał mnie po twarzy jak poszalały. Ja chcąc nie chcąc musiałam z nim wyjść. W pidżamie poszłam z psem do lasu. Dość dziwnie to wyglądało, ale zbytnio się tym nie przejmowałam. Łaziłam tam po tym lesie z dobrą godzinę. Kiedy wróciłam wszyscy już siedzieli na dworze. Zauważyłam jakąś blondynę, która co pięć sekund całowała Harrego. To pewnie była ta Tiffany.
- Cześć wszystkim. - powiedziałam.
Wszyscy na mnie spojrzeli ze zdziwieniem.
- Zeus mnie wyciągnął na wczesny spacer. - zaśmiałam się i poszłam się przebrać. Kiedy wróciłam usiadłam obok mojej siostry i Danielle.
- Cześć jestem Tiffany! - powiedziała podchodząc do mnie.
- Cześć.
- Twój pies?
- No.
Schyliła się by go pogłaskać, a on od razu zaczął szczekać. Zawsze tak robił gdy kogoś nie lubił.
- No cóż nie jesteś w jego guście. Nie polubił cię. - Charlie powiedziała ze śmiechem i pogłaskała Zeusa.
Oburzona blondi zniknęła nam z oczu z jakimś chłopakiem.
- Kim jest ten chłopak? - spytałam.
- Jakiś tam jej przyjaciel. - odpowiedziała Danielle.
- Ciekawe...a gdzie chłopacy?
- Pojechali po jedzenie bo zabrakło, wrócą wieczorem.
- I że my mamy się tym plastikiem zajmować?
- Nie, na szczęście! - odpowiedziała moja siostra.
- Przecież jakby zmyła tą swoją tapetę z ryja to by schudła z pięć kilo!
Przez jakiś czas obgadywałyśmy ją jeszcze, ale później zaczęłyśmy gadać o czymś godnym uwagi.
- Idziemy popływać? - zaproponowała Charlie.
- Może na chłopaków poczekamy? - powiedziała Danielle.
- Dobra.
Później poszłyśmy się przejść. Szłyśmy brzegiem jeziora śmiejąc się cały czas. Zobaczyłyśmy jakiś namiot. Usłyszałam tam Tiffany i jakiegoś chłopaka w dość dziwnej sytuacji.
- O ja pierdole...- powiedziałam.
- Ona jest jakaś nienormalna! - powiedziała Charlie.
- Przecież ona zdradza Harrego! - prawie się wydarłam. Ale chyba musieli to usłyszeć, bo natychmiast przestali.
- Ej, Alex spokojnie. - uspokajała mnie Danielle.
W tym momencie ta Tiffany wyszła z namiotu. Niedokładnie zapięta koszula tego chłopaka, cały makijaż rozmazany i te jej blond kudły rozczochrane. Po samym wyglądzie było widać ze ją przeleciał.
- Słyszałyście to wszystko? - spytała zawieszając swój wzrok na mnie.
- Trudno nie było usłyszeć. - odpowiedziałam.
- Nie mówcie nic Harremu...- powiedziała proszącym głosem.
- Dlaczego mam mu nie powiedzieć co jego niunia wyprawia gdy go nie ma ?!
- Jak powiesz to pożałujesz!
- No co mi zrobisz?! uderzysz mnie?
- A żebyś wiedziała!
- Uważaj po ci zaraz tipsy odlecą!
Powiedziałam i poszłam. Charlie i Danielle się mi przyglądały ze zdziwieniem. Wróciłyśmy do namiotów, a chłopacy już wrócili.
- Siemanko dziewczyny! - powiedział Louis.
- Co robiłyście ciekawego? - spytał Malik całując moją siostrę.
- Ciekawego to nic...- odpowiedziała odwzajemniając pocałunek.
W tym samym czasie wróciła Tiffany. Nadal byłam na nią zła. Spojrzała na mnie, a ja posłałam jej wrogie spojrzenie.
- Harry jest coś co powinieneś wiedzieć...- powiedziałam.
- Co się dzieje? - spytał.
- Byłam dzisiaj z Dan i Caroline na spacerze i ...
- Och Harry skarbie jak ja się za tobą stęskniłam! - krzyknęła blondyna i go pocałowała. Wiedziałam że dalsze gadanie nic nie da. Poszłam do namiotu. Zaczęłam oglądać zdjęcia w aparacie. Kiedy natknęłam się na zdjęcie śpiącego Harrego i Zeusa miałam Ochotę wykrzyczeć mu to wszystko co do niego czuję, ale wiedziałam że nie mogę. Nagle ktoś wsunął jakąś karteczkę do namiotu.
Przyjdź na pomost, chcę pogadać. -Harry xx.
Wyszłam z namiotu i poszłam w umówione miejsce.
Punkt widzenia Charlie
Zauważyłam, że Alex wychodzi z namiotu. Podeszłam do niej i ją przytuliłam, od tak. Kiedy oderwałyśmy się od siebie, siostra miała jakąś zmieszaną minę.
-Co jest? - zapytałam.
-Idę na pomost, bo Harry coś ode mnie chciał.
-Okey, uważaj na siebie.
Pobiegła w stronę mostku, a ja podeszłam do Niallerka i przytuliłam się do jego pleców. Moje dłonie spoczywały na jego brzuchu, więc zaczął je głaskać. Niall stał się moim przyjacielem, więc nie widziałam w tym nic dziwnego.
-Co tam? - zapytał puszczając mnie i siadając na krześle.
-Nic...Gdzie Zayn, Louis, Liam i Danielle?
-Liam i Danielle na spacerze, a Louis z Zayn'em po drewno poleźli, zaraz przyjdą.
-Okey...To chodź mi wyciągniemy żarcie. - posłałam mu promienny uśmiech.
-No już. - pociągnęłam go za rękę.
Zabraliśmy się za wypakowywanie żarcia i ustawialiśmy je przy miejscu ogniska. Po chwili przyszedł Malik z Tomlinsonem. Na samym wstępie zaczęłam okazywać czułości wraz z tym pierwszym. Złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy w stronę brzegu jeziora.
Po chwili wylegiwania się zauważyłam jakiegoś chłopaka, który idzie brzegiem i rzuca kamyki do wody. Burza loków - nie kto inny jak Harry.
-Zaraz przyjdę. - oznajmiłam i podniosłam się z brzucha Malika.
-Gdzie idziesz?
-Na chwilę do Harr'ego.
Podbiegłam do niego. Troszkę zdziwił się chyba na mój widok, bo minę miał dość zabawną. Od razu zaczęłam z nim rozmowę.
-Jak z Alex?
-Ale w jakim sensie?
-No co chciałeś dzisiaj od niej?
-No nic.
-No jak to? Spotkaliście się dzisiaj na pomoście przecież.
-Nie spotkaliśmy się...
-Jak to?
-No bo się nie umawialiśmy!
-Czekaj...Skoro nie ty, to... - zacięłam się i wszystko zaczęło mi się układać - Boże...
-Co jest?
-Szybko na pomost!
-O co chodzi?
-No biegiem! Zayn! Biegnij na pomost! - wydarłam się.
Zaczęłam biec po tym piasku i przy okazji podniosłam Zayn'a z ziemi. Razem szybko udaliśmy się na pomost. Dobiegliśmy tam w przeciągu dwóch minut. Z daleka nigdzie nie widziałam siostry. Zaczęłam się martwić. Podbiegliśmy bliżej.
-Nie ma jej... - zaczęłam nerwowo przeczesywać włosy.
-Może wróciła do innych? - powiedział Zayn.
-Na pewno coś się stało... - łzy zaczęły spływać po moim policzku.
-Chodź, wrócimy i zobaczymy. - powiedział mój chłopak.
-Tutaj! Charlie! - zaczął się drzeć Harry zza trzciny.
Szybko ruszyłam i zamarłam. Zobaczyłam Alex z zakrwawioną głową i wykręconą nogą. Spoglądałam na nią i nie mogłam się ruszyć.
-Dzwoń na pogotowie! - wrzasnął Harry.
-Nie mam telefonu! - powiedziałam.
Jak na zawołanie ruszyłam w stronę naszego namiotu. Wbiegłam i zdyszałam się. Zauważyłam, że Louis bawi się swoim telefonem, więc podbiegłam i wyrwałam mu go.
-No ey! - zbulwersował się.
-Halo? Pogotowie? - zaczęłam mówić, kiedy usłyszałam głos po drugiej stronie - Szybko! Proszę! Ona jest nie przytomna. - zakończyłam rozmowę.
-Co się stało? - zapytał zszokowany Louis.
-Alex...Ona...Leży tam...Nieprzytomna i zakrwawiona. - jąkałam się.
-Cicho, spokojnie. Wszystko będzie okey. - szybko podbiegł i mnie przytulił.
Zaczęłam płakać mu w koszulkę. Tak w prawdzie, to nie wiedziałam, czy ona z tego wyjdzie. Louis zabronił mi tam iść, wiedząc, jaki to dla mnie szok. Liam i Danielle od razu ruszyli na pomoc Harr'emu i Zayn'owi, a Louis poszedł wyczekiwać na drodze, na karetkę. Został ze mną Niall. Wtulałam się w niego i cała się trzęsłam.
Usłyszałam głos karetki. Wybiegłam zaraz na drogę i razem z Louisem wskazaliśmy miejsce, gdzie leży nieprzytomna Alex. Od razu ratownicy wszystkich odsunęli.
Brakowało mi jednej osoby... Między innymi Tiffany. Zauważyłam ją przy jeziorze, miała coś w ręce i trzymała to w wodzie. Po cichu skradałam się i zauważyłam, że ma tam bluzkę. Co najgorsze była w plamach...czerwonych plamach...
-Krew! - powiedziałam sama do siebie.
Podeszłam do niej i uderzyłam ją w twarz.
-To ty jej to zrobiłaś! Chciałaś ją zabić?! - wydarłam się, że usłyszeli nas wszyscy.
-Coś ci się chyba ubzdurało...
-Widzę przecież, to krew! - wskazałam na koszulkę.
Uderzyłam ją jeszcze raz i w tym momencie podbiegł Zayn z Harry'm. Oddzieli nas od siebie i dołączyli do rozmowy.
-To chciałaś zabić Alex? - spojrzał Harry na Tiffany i wyczekiwał odpowiedzi.
-Na pewno nie zabić, ale należało jej się!
-Kto z rodziny? - podszedł do nas ratownik.
-Jestem siostrą. - odpowiedziałam patrząc na niego.
-Oczywiście.
-Mógłbym też jechać? - zapytał Harry.
-A kim pan jest dla poszkodowanej?
-On ni... - przerwał mi Harry.
-Jestem jej chłopakiem.
-Proszę za mną. - pokazał w stronę karetki.
Pocałowałam namiętnie Zayn'a, a on wręczył mi mój telefon, bo mam go o wszystkim informować. Obiecał, że zgłosi sprawę na policję.
W karetce zmierzyłam wzrokiem Harr'ego, bo przecież on nie jest chłopakiem Alex! Ta sytuacja była przerażająca...
Lubię twoje opowiadanie wciągłam się :)
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie :
http://poznaj-moich-kumpli.blogspot.com/